Kiedy krążę między bibliotecznymi regałami z książkami dla dzieci, zdarza mi się wypatrzyć coś, co sam chętnie bym przeczytał. Bardzo lubię książki z pogranicza fantastyki, zwłaszcza takie, które nie kończą się na samej niezwykłości, lecz niosą treści metaforyczne i domagają się namysłu. Dlatego kiedy zobaczyłem tytuł Poradnik hodowcy aniołów Grzegorza Kasdepke, nie mogłem przepuścić okazji, by sięgnąć po tę pozycję. Przyznam szczerze, że spodziewałem się czegoś przewrotnego, może zabawnego, może trochę poetyckiego. Dostałem natomiast historię znacznie ciemniejszą, bardziej niepokojącą i mocniej związaną z dziecięcym lękiem, niż sugerowałby sam tytuł.
Poradnik hodowcy aniołów nie jest zwykłą opowieścią o aniołach. Pod fantastyczną warstwą kryje się bardzo realistyczna historia dziecka, które czuje się samotne we własnym domu. Książka łączy elementy baśni, grozy, powieści obyczajowej i literatury problemowej. Najważniejsze nie są tu jednak same anioły, ale pytanie, dlaczego Marta tak bardzo ich potrzebuje. Dziewczynka szuka znaku, że ktoś nad nią czuwa, ponieważ w świecie dorosłych zabrakło spokoju, rozmowy i uważności.
Anna Józefowicz w opracowaniu poświęconym wartościom edukacyjnym współczesnej prozy dziecięco młodzieżowej pisze, że osamotnienie dziecka można rozumieć jako brak psychicznej więzi z rodzicami, subiektywne poczucie bycia niekochanym i emocjonalnie odtrącanym. Badaczka podkreśla także, że takie lektury mogą służyć uwrażliwianiu czytelnika, kształtowaniu jego hierarchii wartości oraz rozmowie o problemach egzystencjalnych1. Właśnie w tym sensie warto czytać książkę Kasdepke: nie jako lekką fantazję o skrzydlatych istotach, lecz jako opowieść o dziecku, które rozpaczliwie potrzebuje więzi.
Poradnik hodowcy aniołów jako historia dziecka niewidzialnego
Główną bohaterką powieści jest jedenastoletnia Marta. Mieszka z rodzicami, młodszym bratem Rysiem i ciotką Irenką. Formalnie ma rodzinę, ale nie ma poczucia bezpieczeństwa. W domu panuje napięcie. Rodzice są zmęczeni, sfrustrowani i pochłonięci własnymi problemami. Ojciec coraz bardziej zamyka się w sobie, matka nie radzi sobie z codziennością, ciotka wypomina rodzinie zależność mieszkaniową. Dom jest pełen ludzi, a jednak Marta zostaje w nim sama.
Józefowicz, omawiając powieść Kasdepke, pisze, że przedstawia ona historię pełnej rodziny, ale rodziny głęboko przeciążonej. Sytuacja finansowa jest przyczyną konfliktów, rodzice są zapracowani, spędzają z dziećmi coraz mniej czasu, matka zaczyna „topić frustracje w alkoholu”, ojciec staje się zamknięty w sobie, a czteroletni Rysio źle znosi domowe nieporozumienia2. To bardzo istotne, bo Kasdepke nie pokazuje rodziny rozbitej formalnie. Pokazuje rodzinę, która od środka traci zdolność bycia wspólnotą.
Marta nie jest samotna dlatego, że nikogo przy niej nie ma. Jest samotna dlatego, że obecność dorosłych nie przekłada się na czułość, rozmowę i zainteresowanie. W innym miejscu Józefowicz pisze o niej wprost: „Marta, bohaterka powieści Grzegorza Kasdepke Poradnik hodowcy aniołów to z kolei dziecko przemęczonych rodziców”, którzy przez sytuację materialną i brak mieszkania „ignorowali własną córkę, praktycznie nie zauważali swego dziecka”. Dziewczynka, mimo obecności mamy, taty, brata i ciotki, odczuwa „bezmierny smutek” i ma poczucie, że nikomu nie jest potrzebna3.
To właśnie czyni z Marty bohaterkę tak przejmującą. Nie jest dzieckiem opuszczonym w sensie prawnym ani społecznym. Jest dzieckiem opuszczonym emocjonalnie. Żyje wśród dorosłych, którzy są zbyt zmęczeni, zbyt rozczarowani własnym życiem i zbyt zajęci wzajemnymi pretensjami, by naprawdę zobaczyć, co dzieje się z córką. Dla czytelnika dorosłego to może być najbardziej niepokojąca część tej powieści: dziecko można zgubić nie tylko przez brak opieki fizycznej, ale również przez codzienną nieuwagę.
Osamotnienie Marty dobrze koresponduje z definicjami przywoływanymi przez Józefowicz. Badaczka odróżnia samotność od osamotnienia. Samotność może być stanem wybranym, natomiast osamotnienie pojawia się tam, gdzie więź między ludźmi słabnie albo zostaje zerwana. To „przeżywana samotność”, stan dokuczliwy, nieoczekiwany i niewybierany4. Marta nie wybiera więc swojej samotności. Ona zostaje w nią wprowadzona przez sytuację rodzinną.
W tym kontekście szczególnie poruszające jest to, że Marta pragnie zwyczajnych rzeczy: rodzinnego wyjazdu, spaceru, uśmiechu rodziców skierowanego właśnie do niej. Józefowicz zauważa, że dziewczynka marzy o wspólnym czasie z rodziną, ale ponieważ go nie dostaje, zaczyna coraz częściej potajemnie wymykać się z domu5. Wyprawa w stronę aniołów nie jest więc tylko dziecięcą ciekawością. Jest konsekwencją głodu bliskości.
Grzegorz Kasdepke i anioły, które są nie tylko aniołami
Anioły w książce Kasdepke nie są dekoracją ani prostym elementem fantastycznym. Nie pojawiają się po to, by nadać historii uroku albo stworzyć baśniową atmosferę. Są znakiem potrzeby opieki. W tradycyjnym wyobrażeniu anioł stróż czuwa nad dzieckiem, chroni je, ostrzega i prowadzi. Marta wypatruje aniołów, ponieważ w swoim codziennym świecie nie znajduje nikogo, komu mogłaby w pełni zaufać.
Bardzo ważny jest moment, w którym dziewczynka widzi za oknem niezwykły widok, ale nie dzieli się nim z matką. Józefowicz pisze, że Marta, gdy dostrzega fruwające anioły, rezygnuje z powiedzenia o tym mamie, ponieważ przestała jej ufać i boi się jej reakcji. Dziewczynka samotnie przeżywa to, co zobaczyła, a ponieważ nie może znieść napięcia w domu, coraz częściej się z niego wymyka6. Ten fragment jest jednym z najważniejszych kluczy do interpretacji powieści.
Dziecko widzi cud, ale nie ma komu o nim opowiedzieć, a kiedy to robi niestety trafia nie zrozumienie, co jest w mojej ocenie absolutnie niedopuszczalne. Mam tu na myśli fragment traktujący o reakcji nauczycielki, ale nie będę opisywał całej sytuacji i przemyśleń z tym związanych, zachęcam do lektury.
Milczenie Marty jest bardziej dramatyczne niż sama wyprawa na ogródki działkowe. W zdrowej relacji dziecko biegnie do dorosłego z odkryciem, pytaniem albo lękiem. Marta tego nie robi. Wie albo przeczuwa, że matka jej nie wysłucha, wyśmieje ją, skrzyczy albo uzna opowieść za kolejny problem. Dlatego dziewczynka zabiera tajemnicę dla siebie. W ten sposób fantastyka ujawnia realny kryzys rodzinnej komunikacji.
Kiedy czytałem tę historię, wróciło do mnie skojarzenie z Buntem aniołów Anatole’a France’a. Oczywiście są to książki zupełnie odmienne: France pisze filozoficzną, ironiczną opowieść dla dorosłych, Kasdepke tworzy powieść dla młodego czytelnika. Łączy je jednak coś istotnego: anioły nie są w nich wyłącznie religijnym ornamentem. Stają się figurami niepokoju, pytań o porządek świata, odpowiedzialność, opiekę i sens buntu. U France’a anioły pozwalają mówić o kryzysie autorytetu i przewartościowaniu świata, u Kasdepke o dziecięcym głodzie bezpieczeństwa. To ciekawe, że istoty kojarzone z ładem, dobrem i ochroną w obu przypadkach prowadzą czytelnika raczej ku pytaniom niż ku prostemu pocieszeniu7.
Ciekawy jest także sam pomysł hodowli aniołów. Fragmenty tytułowego poradnika opisują anioły tak, jakby były osobliwym gatunkiem wymagającym obserwacji, ochrony, ćwiczeń i odpowiednich warunków. Ten zabieg jest zabawny, bo to, co cudowne, zostaje potraktowane z niemal naukową powagą. Jednocześnie kryje się tu gorzka ironia. Dorośli lubią instrukcje, klasyfikacje i procedury, bo dają im poczucie kontroli. Tymczasem najważniejsze sprawy w życiu dziecka nie poddają się prostym przepisom. Nie da się napisać instrukcji na miłość, rozmowę i uważność.
Można więc powiedzieć, że Poradnik hodowcy aniołów jest przewrotnym tytułem. Kto naprawdę wymaga opieki? Anioły czy Marta? Anielnik czy dom rodzinny? Odpowiedź nie jest jednoznaczna. Kasdepke pokazuje świat, w którym nawet to, co nadprzyrodzone, okazuje się kruche. Anioły bywają płochliwe, dzikie i nie zawsze gotowe do pomocy. Opieka nie jest więc dana automatycznie. Trzeba o nią dbać, trzeba ją pielęgnować, trzeba stworzyć jej warunki. Tak samo jest z więzią rodzinną.
Warto przywołać tutaj myśl Marii Łopatkowej, którą cytuje Józefowicz. Według Łopatkowej do rozwoju duszy dziecka, jego sumienia i empatii potrzebna jest „witamina M”, czyli witamina miłości, nabywana w serdecznej relacji z dorosłymi. Dziecko pozostawione samo sobie nie potrafi jeszcze właściwie selekcjonować i oceniać tego, co daje mu świat8. Marta cierpi właśnie na niedobór tak rozumianej miłości. Nie potrzebuje wielkich deklaracji. Potrzebuje codziennego potwierdzenia, że jest ważna.
Poradnik hodowcy aniołów, Baba Jaga i przestrzeń dziecięcego lęku
Jednym z najmocniejszych elementów powieści jest przestrzeń ogródków działkowych. Z daleka wyglądają złowieszczo. Są wilgotne, ciemne, zaniedbane, pełne alejek, w których dziecko może się zgubić. To miejsce zakazane. Dzieci wiedzą, że nie powinny tam chodzić same, ale właśnie tam Marta kieruje swoją uwagę, bo właśnie tam dostrzega anioły.
Ogródki działkowe można czytać jako współczesny odpowiednik baśniowego lasu. W tradycyjnej baśni las jest przestrzenią próby, zagubienia, strachu, ale także przemiany. Dziecko opuszcza dom i wchodzi w obszar, gdzie nie obowiązują już zwykłe reguły bezpieczeństwa. W Poradniku hodowcy aniołów ten las zostaje przeniesiony w zwyczajną miejską scenerię. Nie trzeba dalekiej krainy ani magicznego boru. Wystarczy przestrzeń po drugiej stronie ulicy, miejsce znane z widzenia, ale obce i nieoswojone.
W tym sensie powieść Kasdepke wyraźnie przywołuje skojarzenie z Jasiem i Małgosią. Tam dzieci wchodzą do lasu, ponieważ zawodzą dorośli. Tutaj Marta również przekracza granicę bezpiecznego świata, choć ten domowy świat od początku jest bezpieczny tylko pozornie. Baśniowa logika zostaje więc odwrócona: dziecko nie opuszcza ciepłego domu, by trafić w grozę. Ono wychodzi z domu, w którym groza już istnieje, tylko ma postać kłótni, milczenia, alkoholu, wstydu i emocjonalnego chłodu.
W tej przestrzeni można umieścić także postać starszej pani, która przypomina Babę Jagę. Nie musi być ona rozumiana wyłącznie jako zła bohaterka. Znacznie ciekawsze jest odczytanie jej jako figury dziecięcego lęku. Dla Marty starsza kobieta może skupiać to, co niejasne, obce i groźne. Jest dorosła, ale nie daje poczucia bezpieczeństwa. Jest realna, ale jednocześnie wydaje się jakby wyjęta z baśni albo koszmaru. Może być więc sumą dziecięcych obaw: przed karą, przed odrzuceniem, przed obcymi, przed uwięzieniem, przed tym, że nikt nie przyjdzie na pomoc.
Baba Jaga w baśniach często pełni funkcję strażniczki progu. Jej dom znajduje się w miejscu granicznym, a spotkanie z nią jest próbą. Dziecko musi rozpoznać niebezpieczeństwo, zachować czujność, wykazać się sprytem. W powieści Kasdepke podobną funkcję pełni cały mroczny obszar ogródków oraz spotkane tam postacie. Są sprawdzianem dziecięcej odwagi, ale też bolesnym dowodem na to, że Marta została zbyt wcześnie zmuszona do samodzielności. Nie powinna samotnie mierzyć się z taką grozą. Powinna mieć dorosłego, któremu mogłaby zaufać.
Groza w Poradniku hodowcy aniołów nie jest więc jedynie efektem literackim. Nie chodzi tylko o nastrój, ciemność, szkło spadające w zsypie czy czerwoną ciecz, która na szczęście nie okazuje się krwią. Te obrazy działają dlatego, że odpowiadają stanowi psychicznemu Marty. Świat stał się dla niej niepewny, więc zwykłe elementy rzeczywistości zaczynają wyglądać jak znaki zagrożenia. Dziecko, które nie ma oparcia, łatwiej doświadcza świata jako miejsca obcego.
Nieprzypadkowo Józefowicz odnotowuje, że książka Kasdepke bywa porównywana z Koraliną Neila Gaimana ze względu na gatunek, bohaterów i fabułę9. To porównanie jest trafne, ponieważ w obu utworach fantastyka i groza służą opisaniu dziecięcej samotności. Straszność nie polega wyłącznie na istnieniu dziwnych postaci. Prawdziwy lęk rodzi się z tego, że dorośli zawodzą, a dziecko musi samo sprawdzić, co jest prawdą, a co pułapką.
Grzegorz Kasdepke wobec rodziny, która przestaje chronić
Poradnik hodowcy aniołów jest także opowieścią o rodzinie, która nie potrafi spełnić swojej podstawowej funkcji. Dom Marty nie jest miejscem odpoczynku. Jest miejscem napięcia. Dorośli są obecni, ale psychicznie niedostępni. Matka, zamiast być źródłem ciepła, sama potrzebuje pomocy. Ojciec, zamiast rozmawiać, milknie i zamyka się w poczuciu winy. Ciotka Irenka nie tworzy bezpiecznego azylu, lecz przypomina rodzinie o jej zależności i słabości.
Józefowicz, przywołując badania nad osamotnieniem dziecka, wskazuje, że poczucie osamotnienia najczęściej powstaje wskutek osłabienia więzi emocjonalnych w rodzinie oraz braku wyraźnych przejawów akceptacji i miłości ze strony rodziców. W okresie dorastania szczególnie ważny staje się brak zrozumienia i wsparcia w trudnych sytuacjach10. Marta znajduje się dokładnie w takim momencie. Jest już na tyle duża, by rozumieć napięcia dorosłych, ale wciąż zbyt mała, by sama mogła je udźwignąć.
Książka pokazuje przy tym coś bardzo istotnego: dzieci często biorą odpowiedzialność za emocje dorosłych. Marta obserwuje matkę, ojca, ciotkę, małego brata. Widzi więcej, niż dorośli chcieliby przyznać. Jednocześnie nie dostaje języka, którym mogłaby nazwać swoje doświadczenie. Zamiast rozmowy ma milczenie. Zamiast wsparcia ma obowiązek radzenia sobie. Zamiast dzieciństwa ma rolę tej, która musi uważać, organizować zabawy Rysiowi, znosić atmosferę domu i jeszcze ukrywać własny lęk.
W tym miejscu powieść staje się szczególnie ważna wychowawczo. Nie moralizuje, ale pokazuje konsekwencje zaniedbania emocjonalnego. Czytelnik widzi, że dziecko nie znika nagle. Najpierw przestaje mówić. Potem przestaje ufać. Potem zaczyna szukać odpowiedzi poza domem. W końcu wchodzi w przestrzeń realnego zagrożenia.
Józefowicz w podsumowaniu artykułu o wartościach edukacyjnych pisze, że analizowane lektury mogą być używane do uwrażliwiania czytelnika, kształtowania jego tożsamości i hierarchii wartości, a także przy rozmowie o problemach egzystencjalnych11. Książka Kasdepke znakomicie nadaje się do takiej rozmowy. Można rozmawiać po niej o tym, czym jest bezpieczny dom, dlaczego dziecko milczy, kiedy traci zaufanie do dorosłych, oraz jak odróżnić opiekę fizyczną od prawdziwej bliskości.
Poradnik hodowcy aniołów jako książka nie tylko dla dzieci
Nie nazwałbym Poradnika hodowcy aniołów sielankową bajką o skrzydlatych istotach. To raczej smutna, chwilami mroczna historia o dziecku, które szuka opieki poza domem, bo w domu nie znajduje wystarczającej bliskości. Fantastyka nie odrywa tutaj od rzeczywistości, lecz pozwala ją zobaczyć wyraźniej. Anioły stają się metaforą potrzeby ochrony. Ogródki działkowe przypominają współczesny baśniowy las. Starsza pani przypominająca Babę Jagę może być figurą lęku, który przybiera ludzką postać. A wyprawa Marty pokazuje, że dziecko niezauważone przez dorosłych zaczyna szukać odpowiedzi samo, nawet jeśli droga prowadzi przez miejsce niebezpieczne.
Największą siłą książki Kasdepke jest to, że autor nie traktuje literatury dziecięcej jak bezpiecznej dekoracji. Pokazuje, że książka dla młodego odbiorcy może być mroczna, jeśli mrok służy prawdzie o dziecięcym doświadczeniu. Może mówić o rodzinie, która z zewnątrz wydaje się pełna, ale od środka rozpada się na osobne samotności. Może także stać się początkiem rozmowy z dzieckiem o tym, czego naprawdę potrzebuje: nie tylko jedzenia, mieszkania i szkolnych obowiązków, ale także miłości, uwagi, spokoju i dorosłego, któremu można zaufać.
Pełna grozy historia Marty i Rysia przypomina dorosłym, że dziecko można stracić także wtedy, gdy mieszka tuż obok. Józefowicz zauważa, że dramatyczne wydarzenia z powieści uświadamiają rodzicom wartość miłości i sprawiają, że zaczynają rozumieć, jak niewiele brakowało, by naprawdę utracili córkę. Powieść kończy się zdaniem dającym nadzieję: „Nim nadejdzie ranek, tata coś postanowi. Mama coś obieca. Ciocia Irenka coś zrozumie”12.
Można uznać to zakończenie za odrobinę zbyt łatwe, ale jego sens pozostaje ważny. Kasdepke nie zostawia dziecka całkowicie samego. Daje dorosłym szansę na przebudzenie. I właśnie dlatego Poradnik hodowcy aniołów jest książką wartą przeczytania nie tylko przez dzieci, lecz także przez rodziców, nauczycieli i wszystkich dorosłych, którzy czasem zapominają, że dziecko bardzo długo potrafi milczeć, zanim wyruszy szukać swoich aniołów.
Warto zaznaczyć, że Poradnik hodowcy aniołów otwiera jeszcze szersze pole interpretacyjne, którego w tym tekście jedynie dotykam. Można byłoby znacznie głębiej wejść w sferę symboli, bo już sama strona tytułowa sugeruje dodatkowe tropy odczytania. Pojawiające się na niej skojarzenia z mityczną mandragorą uruchamiają konteksty związane z magią, ludowymi wierzeniami, leczeniem, trucizną, płodnością i granicą między światem natury a światem nadprzyrodzonym. To dobrze współgra z całą powieścią, w której zwyczajność nieustannie pęka i odsłania coś niepokojącego.
Na osobne wspomnienie zasługują ilustracje Grażyny Rigall. Nie są one jedynie ozdobą tekstu, ale współtworzą jego niepokojący klimat. Wprowadzają do opowieści aurę tajemnicy, lekkiego mroku i baśniowej dziwności, dzięki czemu dobrze współgrają z historią Marty oraz z przestrzenią zaniedbanych ogródków działkowych. To ilustracje, które nie wygładzają tej powieści i nie próbują uczynić jej przesadnie miłą czy dziecięco bezpieczną. Przeciwnie, podkreślają jej emocjonalne napięcie. Widać w nich coś z dawnego zielnika, coś z notatnika badacza osobliwych stworzeń i coś z dziecięcego koszmaru.
Dzięki temu Poradnik hodowcy aniołów w wydaniu Adamady z 2018 roku staje się książką spójną również wizualnie: tekst Grzegorza Kasdepke i obrazy Grażyny Rigall razem budują świat, w którym anioły są piękne, ale nie do końca oswojone, a dziecięca wyobraźnia miesza się z lękiem.
Książka omawiana w artykule: Grzegorz Kasdepke, Poradnik hodowcy aniołów, ilustracje Grażyna Rigall, wyd. I, Wydawnictwo Adamada, Gdańsk 2018.
Przypisy:
- A. Józefowicz, Wartości edukacyjne współczesnej prozy dziecięco młodzieżowej w kontekście problemów dziecka osamotnionego, s. 272 do 273. ↩︎
- Anna Józefowicz, Problemy wychowawcze w relacjach matka dziecko na przykładzie wybranej współczesnej prozy polskiej, s. 356. ↩︎
- Anna Józefowicz, Wartości edukacyjne współczesnej prozy dziecięco młodzieżowej w kontekście problemów dziecka osamotnionego, s. 277. ↩︎
- Tamże, s. 275. ↩︎
- Tamże, s. 280. ↩︎
- Anna Józefowicz, Problemy wychowawcze w relacjach matka dziecko na przykładzie wybranej współczesnej prozy polskiej, s. 356. ↩︎
- Anatole France, Bunt aniołów, tłum. Stefan Flukowski, Warszawa: Książka i Wiedza, wyd.III, 1954. Odwołanie ma charakter interpretacyjny i porównawczy. Nie zakładam bezpośredniej zależności między powieścią France’a a książką Grzegorza Kasdepke, ale zachęcam do lektury także tej pozycji. ↩︎
- Anna Józefowicz, Wartości edukacyjne współczesnej prozy dziecięco młodzieżowej w kontekście problemów dziecka osamotnionego, s. 276. ↩︎
- Anna Józefowicz, Problemy wychowawcze w relacjach matka dziecko na przykładzie wybranej współczesnej prozy polskiej, przypis 36., s.355. ↩︎
- Anna Józefowicz, Wartości edukacyjne współczesnej prozy dziecięco młodzieżowej w kontekście problemów dziecka osamotnionego, s. 276. ↩︎
- Tamże, s. 288. ↩︎
- Anna Józefowicz, Problemy wychowawcze w relacjach matka dziecko na przykładzie wybranej współczesnej prozy polskiej, s. 356. ↩︎