Norwid i „Cywilizacja”. Życie wzięte w nawias
TataCzyta.com > Inspiracje > Norwid i „Cywilizacja”. Życie wzięte w nawias
Cywilizacja Norwid

Norwid i „Cywilizacja”. Życie wzięte w nawias

Wiem, że jest to blog, na którym piszę przede wszystkim o sprawach związanych z literaturą dziecięcą i rodzicielstwem, ale są utwory, które moim zdaniem powinno się znać, a przynajmniej kojarzyć, żeby mieć szerszy pogląd na kulturę i sprawy istotne dla nas wszystkich. Do napisania tego artykułu skłoniły mnie przede wszystkim przemyślenia wynikające z obserwacji otaczającego nas świata, który jest tyleż fascynujący, co niezrozumiały. Ludzie przecież moim zdaniem się nie zmienili, zmieniły się jedynie środki, którymi dysponują. Dlatego zacznę nie od Bacha, jak śpiewał Zbigniew Wodecki, ale od Norwida, tego niezrozumianego, nierozumianego, nieznanego i zapominanego artysty, bo powiedzieć o nim „poeta”, to jakby nie powiedzieć nic.

Norwid i Cywilizacja, czyli dlaczego warto dziś wrócić do tego utworu

Najbardziej modernistyczny z polskich romantyków, a zarazem najbardziej romantyczny wśród modernistów. Norwid zasługuje w polskiej pamięci zbiorowej na miejsce szczególne. Choć wielu kojarzy go przede wszystkim ze starcem umierającym w podparyskim Domu św. Kazimierza, na przedmieściu Ivry, na peryferiach Paryża. „Niestety, jest to płód wieku, chwili, wpływów jakichś czy najdziwniejszej w świecie natury, chorobliwa, nieszczęśliwa istota, złożona z jasnych promieni i pasów atramentowej czerni1. Słowa Kraszewskiego zdają się dobrze oddawać sposób postrzegania Norwida przez współczesnych. Kiedy jednak wchodzimy w intymną sferę twórczości, badacz zaczyna szukać czegoś więcej, jakiegoś punktu oparcia, kotwicy, a może portu, o którym, jak sądzę, marzył Norwid, krocząc ścieżką poetyckiego Parnasu.

Cyprian Kamil Norwid
Cyprian Kamil Norwid

Norwid Cywilizacja. Interpretacja poza szkolnym schematem

Bez wątpienia Norwid odstawał od pokolenia, w którym przyszło mu żyć. Trudna poetyka, z którą współcześni nie byli w stanie się zmierzyć, przesycona „wybrykami”, o których pisał wspomniany już Kraszewski, stwarza jednocześnie znaczącą przestrzeń interpretacyjną. Dlatego, gdy wchodzimy na pokład Cywilizacji, mamy nieodparte wrażenie, że prezentowana przez wielu badaczy ścieżka moralistyczna i historiozoficzna pozostawia pewien niedosyt. Opierając lekturę Cywilizacji na odczytaniach dokonanych przez wybitnych skądinąd badaczy, możemy bowiem pominąć szereg istotnych elementów, które, w moim odczuciu, wskazują na dyskursywność utworu i na jego znacznie bardziej skomplikowany, wewnętrznie pęknięty charakter.

W tradycji badawczej zwykło się przyjmować, że Cywilizacja jest utworem katastroficznym, noszącym znamiona moralizatorskiej przypowieści. Irena Sławińska pisała, że „Akcent pada na ich egoizm, brak więzi społecznej; ten ostatni rys omówi komentarz, monolog narratora. Dopiero potem następuje obraz katastrofy, zatonięcie okrętu. W przekroju dosłownym uzasadnia je spotkanie z górą lodową; ale istotna motywacja wskaże na ów brak więzi społecznej. «Cywilizacja» musi utonąć, ponieważ ma takich pasażerów, ponieważ ich nic nie łączy2.

W podobnym tonie wypowiadał się Juliusz Wiktor Gomulicki3. Nie sposób oczywiście nie wspomnieć o obszernym omówieniu utworu przez Marię Janion, dla której „odosobnienie wszystkich wobec wszystkich i każdego wobec każdego będzie rzeczywistym powodem katastrofy statku4. Aż chciałoby się krzyknąć za Jackiem Kaczmarskim, że „śpiewak także był sam5. Istotnie, w przypadku „Cywilizacji” mamy do czynienia ze swoistą manifestacją samotności przesiąkniętej pesymizmem Schopenhauera, którego Norwid bez wątpienia znał. Pytanie jednak brzmi, czy tylko o samotność tutaj chodzi i czy właśnie ona wyczerpuje sens tego utworu.

Cyprian Kamil Norwid, „Port na rzece”
Cyprian Kamil Norwid, „Port na rzece”,

„Cywilizacja” Norwida jako opowieść o samotności i rozpadzie wspólnoty

Zajrzyjmy więc na nabrzeże, gdzie już za chwilę ma rozpocząć się trwający siedem dni dramat. Od samego początku odbiorca otrzymuje możliwość wyboru interpretacyjnego. Już od pierwszego słowa powstaje przestrzeń odczytywania tekstu w ujęciu hermeneutycznym. W mojej ocenie Norwid jawi się tutaj jako chrześcijański hermeneuta synkretyczny i nie jest to wcale przesadnie rozbudowane określenie jego metodologii twórczej, metodologii czwartego wieszcza, a może tak naprawdę pierwszego. Echa myśli Kierkegaarda i Heideggera tworzą przestrzeń, w której odbiorca norwidowskiej twórczości może się z powodzeniem poruszać. Jeżeli dodatkowo przyjmiemy jeszcze kryterium rozbudowanej wrażliwości i poczucia estetyzmu, uzyskamy w zasadzie poklatkową scenografię procesu twórczej dekonstrukcji.

Norwid jako hermeneuta. Jak czytać „Cywilizację”

Świadczyć może o tym chociażby sam podział utworu na sześć części, z których uzyskujemy fragmentarycznie doskonałą całość. Pełnię. Od razu nasuwa się tu odwołanie do symboliki chrześcijańskiej, choć przecież nie tylko do niej. Nie ukrywam, że jako autor tej krótkiej analizy nie jestem jeszcze wyposażony we wszystkie narzędzia i mogę błądzić, ale moją uwagę przykuł pewien szczegół, na który nie natrafiłem w znanych mi materiałach źródłowych. Rejs trwa przecież siedem dni i logika podpowiadałaby, że nowela również powinna zostać podzielona na siedem części. Tymczasem Norwid wybiera sześć. W moim przekonaniu robi to świadomie.

Siedem symbolizuje pełnię i doskonałość. Tak dzieje się nie tylko w chrześcijaństwie, lecz również w różnych dawnych systemach symbolicznych. Norwid ma jednak Boga w centrum swojej wyobraźni i jest to, jak sądzę, fakt trudny do podważenia. Skąd zatem szóstka? Właśnie tutaj zaczyna się obszar najbardziej frapujący. Cywilizację ściąga na dno oceanu szóstka, liczba o czytelnej symbolice. Bestia sprowadza na dno Cywilizację, będącą przecież wytworem człowieka. To zaś, co zostaje po osiągnięciach cywilizacji i po Cywilizacji, wyraża narrator w ostatnim zdaniu, w obrazie gromnicznego wosku, który potwierdza fundamentalność światopoglądu Norwida6.

"Na oceanie małym" (lub "Na oceanie II")
Cyprian Kamil Norwid „Na oceanie małym” (lub „Na oceanie II”), 1854

W sensie symbolicznym można tę światopoglądowość przełożyć po prostu na kulturę, istniejącą mimo wszystko poza cywilizacją, zarówno w sensie dosłownym, jak i alegorycznym. Dlatego już w samej konstrukcji utworu dostrzegam Norwidowski geniusz. Ten wątek można rozwijać bardzo długo, jeszcze mocniej wydobywając kontekst ideowy, ale nie to jest tutaj najważniejsze. Najważniejsze jest to, że taka konstrukcja nie wydaje się przypadkowa.

Wróćmy zatem na nabrzeże i dodajmy tej scenie nieco ruchu. Sytuacja zastana sprawia, że zostajemy niejako postawieni w rzeczywistości zarazem metafizycznej i całkiem konkretnej. Pojawia się „znajomy mój młody”. Kim on właściwie może być? Odpowiedź jest pozornie banalna. Może być tobą. I zdaje się, że mogła to być jedna z intencji autora. Narrator Norwida staje się w tym momencie figurą wielopłaszczyznowego przemijania, a tekst mimowolnie wchodzi w fazę usamodzielniania. Narrator ma swój „tłomoczek podróżny (…) klamry i zamknięcia”, młody ma jedynie marzenia, a zapewne również strach i obawę przed podróżą7.

„Znajomy mój młody”. Czytelnik na pokładzie Cywilizacji

Pamiętajmy, że obaj wchodzą na parowiec, który nazywa się „Cywilizacja”. W tym miejscu wypada sięgnąć do sensów, jakie Norwid chce uruchomić. Otrzymujemy bardzo ciekawy ciąg opozycji:

Młody i stary
Żaglowiec i parowiec
Cywilizacja i coś, co pozostaje niedopowiedziane

W tym ostatnim miejscu czytelnik otrzymuje dużą swobodę interpretacyjną. Być może chodzi o relację kultury i natury. Jeśli uwzględnić perspektywę samego twórcy, odniesienie do kultury wydaje się konieczne. Jest jednak również motyw uwikłania w naturę. Żaglowiec bez wiatru nie popłynie. Młody bez natury się nie zestarzeje. A cywilizacja bez natury? W tym miejscu sytuacja dramatyczna jeszcze bardziej się zagęszcza. Bez natury okręt zwany Cywilizacją nie doznałby przecież porażki. Ten trop mógłby zostać bardzo mocno rozwinięty, ponieważ badacz mógłby próbować wykazać zachodzącą u Norwida jakościową zmianę światopoglądową.

W tych pierwszych fragmentach dostrzegam wyraźną potrzebę poszukiwania albo utwierdzania się we własnych przekonaniach. Może ona wyrażać się w słowach: „poezja tych rzeczy bezpośrednio mi znana, ani co nowego pod tym względem obiecywać sobie potrafiłbym!”, a dalej, w tej samej części: „Pożegnałem, co kochałem (…) Jedną ręką przestrzeń dałem, ręką drugą dałem czas”8.

Nie sposób wyzbyć się wrażenia, że w pierwszej części noweli obcujemy z mędrcem i filozofem, którego przemyślenia niosą również wymiar praktyczny. Wsiadamy na Cywilizację z kimś, kto zna marynarski fechtunek. Potwierdzają to nucone rymy, bo przecież brzmią jak marynarska szanta, a także spostrzeżenia dotyczące elementów konstrukcyjnych statku. Podmiot dodatkowo utwierdza odbiorcę, dając do zrozumienia, że rzeczy te nie są mu obce. Być może chodzi o wzbudzenie zaufania w młodym rozmówcy, ale jest tu jeszcze coś więcej. To wspomniany już kamuflaż filozoficzny, który Norwid z dużą subtelnością przemyca w obręb sytuacji fabularnej.

Narrator jako filozof i przewodnik

Wyczuwalne echa genezyjskie sprawiają, że myśl wyrażona w wierszu „Przeszłość”, „Nie Bóg stworzył przeszłość i śmierć i cierpienia, lecz ów, co prawa rwie, więc nieznośne mu dnie, więc, czując złe, chciał odepchnąć wspomnienia!”, staje się pulsem i osią Cywilizacji9. W moim przekonaniu część pierwsza stwarza przestrzeń rajskiego wypędzenia i ludzkiego przemijania, „ciała człowieczego z piaskiem grobu”, a zarazem „stateczności i spoczynku10. Myśl o przemijaniu domyka niejako portowa deska, która staje się początkiem i końcem, kładką łączącą życie doczesne z nieśmiertelnością. W tej perspektywie przestrzeń portu przestaje być tylko punktem wyjścia. Staje się metafizycznym progiem.

Dopiero rozdział drugi staje się faktycznym początkiem rejsu. W tym alegorycznym obrazie przejścia nie mogło zabraknąć tak lubianych przez Norwida odniesień do antyku. Okrętowi żandarmi przypominają narratorowi kariatydy, które znamy choćby z Akropolu11. W tych kilku linijkach jest jeszcze jeden szczegół, który zwrócił moją uwagę. Między wspomniane kariatydy narrator wbiega, ale już na sam pokład wchodzi. Jakby w ciągu kilku chwil doszło do zmiany dynamiki, a wraz z nią do zmiany nastawienia podmiotu. Jakby w przeciągu jednego czy dwóch oddechów pozbył się entuzjazmu. Jakby zawisł nad nim napis rodem z „Boskiej komedii”: „Ty, który tu wchodzisz, żegnaj się z nadzieją…12

Narrator pozostaje jednak nadal pod wpływem boskiej iluminacji. Blask słońca i blask guzików policjantów, którzy niczym aniołowie stoją na straży ładu i porządku, wyłaniają się z powierzchowności pokładu Cywilizacji. Wnętrza kadłuba pełne są natomiast mroku. Jakby całe zło prowadzące do katastrofy ukryło się przed wzrokiem sprawiedliwego. Nadchodzi jednak moment, w którym wszystko zaczyna „wypełzać”. Odsłaniają się pokłady ludzkiego egoizmu i obłudy. I właśnie tutaj Norwid pokazuje coś więcej niż tylko rozpad obyczajowy. Pokazuje rozpad głębszy, rozpad struktury duchowej, która powinna spajać świat ludzi podróżujących wspólnie ku jakiemuś celowi.

cyprian kamil norwid animacja

Interesującym wątkiem, który pojawia się w kontekście współpodróżnych i którego nie chcę tu rozwijać zbyt szeroko, jest wątek „dzikich ambasadorów”. W pierwszym kontakcie otrzymujemy obraz ludzi zafascynowanych pięknem i gładkością, co wywołuje na ich twarzach radość. Ta przeciwwaga wobec tego, co pozornie „cywilizowane”, kieruje moje myśli ku zdaniu Leszka Kołakowskiego, który pisał, że „tylko te cywilizacje są zdolne do niebarbarzyństwa, które popadają w ruinę: mało pocieszająca konkluzja. Nie myślę, żeby ta konkluzja była prawdziwa”13. Wypowiedź Kołakowskiego zdaje się w pewnym kręgu znaczeniowym nawiązywać do sceptycyzmu narratora, a może nawet częściowo się z nim pokrywać.

Zauważalna niekonsekwencja narratora, moim zdaniem, umknęła wielu badaczom, a przynajmniej tym, których przywołuję w tym opracowaniu. Norwid, jako miłośnik tradycji i człowiek o fundamentach zakorzenionych w religii albo filozofii chrześcijańskiej, opisuje wprawdzie katastrofę cywilizacji, ale nie opisuje jej ostatecznego upadku, który oznaczałby wyzbycie się wszelkich wartości. Pojawiająca się w ostatnim zdaniu gromnica wskazuje na możliwość triumfu tradycji nad nowoczesnością, ale nie nad samą cywilizacją. Ta pointa wydaje mi się artystycznym credo Norwida, który pragnął innego rozwoju cywilizacji niż ten, który zastał i w którym przyszło mu żyć. Nie chodzi więc o prosty gest odrzucenia nowoczesności. Chodzi raczej o próbę przywrócenia jej właściwej hierarchii sensów.

Korzystając z bogatej i rozbudowanej metaforyki utworu, można wysnuć dziesiątki hipotez teoretycznych, które dałoby się odnieść także do życia i twórczości samego autora. Można czytać Cywilizację jako przypowieść o kryzysie wspólnoty, jako opowieść o samotności, jako tekst o duchowym bankructwie nowoczesności, ale również jako dzieło, w którym Norwid formułuje własne artystyczne credo. W tym opracowaniu przywołałem jedynie pewne tropy interpretacyjne, które można z powodzeniem rozwijać dalej, aż do ostatecznego zatonięcia.

Krótkie dopowiedzenie w stronę literatury dziecięcej i młodzieżowej

Jeżeli ten szkic miałby zostać delikatnie otwarty w stronę literatury dla młodego odbiorcy, to nie przez upraszczanie Norwida, lecz przez wskazanie, że „Cywilizacja” dotyczy spraw ważnych również dla młodego czytelnika. Chodzi o samotność, lęk, potrzebę wspólnoty, doświadczenie przemijania i pytanie o wartości w świecie, który traci oparcie. Grzegorz Leszczyński pisał o lekturze jako doświadczeniu wewnętrznym, związanym z samotną drogą czytelnika i jego odpowiedzialnością za własne rozumienie świata14 .

Z tej perspektywy Norwid nie musi być pisarzem „za trudnym” dla młodych, lecz pisarzem wymagającym dobrego wprowadzenia. W refleksji nad współczesną literaturą dla dzieci i młodzieży podkreśla się również potrzebę ponownego czytania tekstów dawnych w perspektywie nowych doświadczeń kulturowych i nowych postaw czytelniczych . „Cywilizacja” mogłaby więc funkcjonować nie tylko jako tekst z kanonu, lecz także jako ważne ćwiczenie z myślenia o wspólnocie, kryzysie wartości i odpowiedzialności za świat15.

Jeśli chcecie przeczytać Cywilizację, to znajdziecie ją bez trudu w internecie, to tylko kilka stron do przeczytania.

Przypisy

  1. J. I. Kraszewski, Kartki z podróży 1858 do 1864 r., ks. 2, Włochy, Neapol, Francya, Belgija, Niemcy, Warszawa 1874. ↩︎
  2. I. Sławińska, „O prozie epickiej Norwida. Z zagadnień warsztatu pracy”, „Pamiętnik Literacki” 1957, z. 2, s. 474. ↩︎
  3. J. W. Gomulicki, „O «legendach» Norwida”, [w:] C. Norwid, Legendy, Warszawa 1964. ↩︎
  4. M. Janion, „Jak smutny żeglarz…”, [w:] C. Norwid, Cywilizacja. Legenda, Gdańsk 1973. ↩︎
  5. J. Kaczmarski, Mury, 1979. ↩︎
  6. C. K. Norwid, Cywilizacja, Avia Artis, 2021. ↩︎
  7. Tamże. ↩︎
  8. Tamże. ↩︎
  9. C. K. Norwid, „Przeszłość”, [w:] tegoż, Poezje. ↩︎
  10. C. K. Norwid, Cywilizacja, dz. cyt. ↩︎
  11. Tamże. ↩︎
  12. D. Alighieri, Boska Komedia. Piekło. Pieśń III, tłum. E. Porębowicz, Wrocław 1986. ↩︎
  13. L. Kołakowski, „Szukanie barbarzyńcy. Złudzenia uniwersalizmu kulturalnego”, [w:] Cywilizacja na ławie oskarżonych, Warszawa 1990. ↩︎
  14. G. Leszczyński, „Style lektury książki dziecięcej”, [w:] G. Leszczyński, M. Zając, Książka i młody czytelnik. Zbliżenia, oddalenia, dialogi, Warszawa 2013 . ↩︎
  15. G. Leszczyński, Książki pierwsze. Książki ostatnie? Literatura dla dzieci i młodzieży wobec wyzwań nowoczesności . ↩︎

Bibliografia

Alighieri Dante, Boska Komedia. Piekło. Pieśń III, tłum. Edward Porębowicz, Biblioteka Narodowa, Wrocław 1986.

Gomulicki Juliusz Wiktor, „O «legendach» Norwida”, [w:] Cyprian Kamil Norwid, Legendy, Warszawa 1964.

Janion Maria, „Jak smutny żeglarz…”, [w:] Cyprian Kamil Norwid, Cywilizacja. Legenda, Gdańsk 1973.

Kaczmarski Jacek, Mury, 1979.

Kołakowski Leszek, „Szukanie barbarzyńcy. Złudzenia uniwersalizmu kulturalnego”, [w:] Cywilizacja na ławie oskarżonych, Warszawa 1990.

Kraszewski Józef Ignacy, Kartki z podróży 1858 do 1864 r., ks. 2, Włochy, Neapol, Francya, Belgija, Niemcy, Warszawa 1874.

Leszczyński Grzegorz, Książki pierwsze. Książki ostatnie? Literatura dla dzieci i młodzieży wobec wyzwań nowoczesności .

Leszczyński Grzegorz, Zając Michał, Książka i młody czytelnik. Zbliżenia, oddalenia, dialogi, Warszawa 2013 .

Norwid Cyprian Kamil, Cywilizacja, Avia Artis, 2021.

Norwid Cyprian Kamil, „Przeszłość”, [w:] tegoż, Poezje.

Sławińska Irena, „O prozie epickiej Norwida. Z zagadnień warsztatu pracy”, „Pamiętnik Literacki” 1957, z. 2.

Michał Wilk

Michał Wilk

Nazywam się Michał Wilk. Jestem tatą czwórki dzieci (a wkrótce piątki) i absolwentem filologii polskiej. Moje zainteresowanie literaturą dla najmłodszych nie jest przypadkowe — wynika z potrzeby uważnego przyglądania się temu wciąż niedocenianemu obszarowi kultury. Tworząc tataczyta.com, przyświecała mi myśl, by książki przestały być traktowane jako dodatek czy ozdoba domowych półek, a stały się realnym narzędziem kształtującym wyobraźnię i wrażliwość przyszłych pokoleń.

W recenzjach szczególnie zwracam uwagę na intertekstualność i dialog międzykulturowy — w literaturze dziecięcej wyjątkowo fascynujące. Na blogu publikuję zapowiedzi, premiery oraz rzetelne rekomendacje dla rodzin i młodych czytelników. Poza czytaniem i pisaniem interesuję się fotografią przyrodniczą, zwłaszcza ptakami, której poświęcam każdą z nielicznych wolnych chwil.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

NAJNOWSZE KOMENTARZE

"Mega ciekawy artykuł, nie wiedziałem że tak to działa z półkulami mózgu..."
21 marca 2026
"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła". W. Szymborska w wpisie:
Literatura dziecięca bez protekcjonalności. O książce Bercik i Niuniuch
"Kolejny raz czytam Pana recenzje. Są wyjątkowe! Jestem zbudowana Pana postawą, profesjonalnością..."
26 stycznia 2026
Kamila Nowak - autor bajek
"Dziękuję! Jak przyjdzie czas, będzie link do bajek. Podczas nauki języka bardzo..."
9 października 2025
"No no no, nie przypuszczałem, że narracja jest taka ważna i pozytywnie..."
9 października 2025
"Wow. No nie wiedziałem, że pisałem z tak ważnym przekazem! Bo ja..."
22 maja 2025