Dagfrid. Córka wikinga. Przeciwko światu suszonych ryb.
TataCzyta.com > Książki dla dzieci > Dagfrid. Córka wikinga. Przeciwko światu suszonych ryb.
Dagfrid cóka wikinga recenzja

Dagfrid. Córka wikinga. Przeciwko światu suszonych ryb.

Prowadzenie bloga o literaturze dziecięcej wcale nie jest tak łatwe, jak mogłoby się wydawać, a książki takie jak Dagfrid. Córka Wikinga tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że właśnie literatura dla najmłodszych bywa najbardziej wymagająca. Jednocześnie wciąż zbyt często traktuje się ją po macoszemu zarówno przez część krytyki literackiej, jak i przez rynek wydawniczy. Literatura dziecięca bardzo często opisywana jest ogólnikowo i sprowadzana do prostych kategorii: „ładna”, „mądra”, „edukacyjna” albo „zabawna”, jakby sam fakt kierowania książki do młodego odbiorcy zwalniał ją z poważniejszej rozmowy o języku, konstrukcji bohatera czy wartości artystycznej.

dagfrid córka wikinga wydawnictwo tatarak

Tymczasem pierwszy kontakt dziecka z literaturą bywa doświadczeniem fundamentalnym. To właśnie wtedy rodzi się wrażliwość na język, obraz, emocje i opowieść. To wtedy książka może stać się czymś więcej niż tylko przedmiotem albo kolejnym produktem na rynku. W czasach, kiedy każdego roku ukazują się tysiące nowych tytułów, coraz trudniej oddzielić rzeczy naprawdę wartościowe od tych, które istnieją głównie dzięki sprawnemu marketingowi i chwilowej popularności. Dlatego zawsze ogromnie cieszą mnie książki, które traktują młodego czytelnika poważnie. Takie, które nie infantylizują, nie wychowują prostym morałem, ale rzeczywiście proponują literaturę z prawdziwego zdarzenia.

Właśnie do takich książek należy Dagfrid. Córka Wikinga Agnès Mathieu-Daudé.

„Mam na imię Dagfrid. Tak, wiem, brzmi okropnie. Wszystkie moje koleżanki mają na imię Solveig albo Astrid”.

To historia, która z całą pewnością spodoba się dzieciom lubiącym animowane opowieści z serii Jeźdźcy smoków, wikingach, wyprawach i bohaterach, którzy nie zawsze mają ochotę słuchać dorosłych. Mimo niewielkiej objętości książka Mathieu-Daudé potrafi wciągnąć czytelnika właściwie od pierwszego zdania.

Już po kilku linijkach wiadomo, że nie będzie to kolejna ugrzeczniona opowieść o rezolutnym dziecku przeżywającym bezpieczne przygody w estetycznie uporządkowanej rzeczywistości. Dagfrid od początku mówi własnym głosem. Jest ostra, zabawna, ironiczna i przede wszystkim rozbrajająco szczera. Kiedy bohaterka książki dla dzieci zaczyna historię od narzekania na własne imię, czytelnik bardzo szybko czuje, że za chwilę wydarzy się coś znacznie ciekawszego niż kolejny moralitet o poprawnym zachowaniu.

I rzeczywiście tak się dzieje.

Dagfrid jako tricksterka i buntowniczka codzienności

Dagfrid ma serdecznie dość swojego świata. Nie znosi blond warkoczy zawiniętych po bokach głowy „jak drożdżówki przy uszach”. Nienawidzi długich sukien, które tylko przeszkadzają chodzić i biegać. Ma również absolutnie dosyć suszonych ryb, które w wikińskiej osadzie pojawiają się chyba częściej niż zdrowy rozsądek. Z pozoru wszystko to wydaje się jedynie zabawnym dziecięcym narzekaniem, ale bardzo szybko okazuje się, że pod warstwą humoru Mathieu-Daudé opowiada historię znacznie poważniejszą.

Dagdrid wydawnictwo tatarak

To książka o niezgodzie na świat urządzony przez innych.

Współczesna literatura dziecięca coraz częściej odchodzi od tradycyjnego modelu, w którym dziecko musi nauczyć się podporządkowania obowiązującym normom. Grzegorz Leszczyński zauważa, że nowoczesna książka dla młodego odbiorcy zaczyna traktować dziecko jako pełnoprawnego uczestnika kultury i samodzielnego interpretatora rzeczywistości1. Właśnie dlatego najciekawsze współczesne bohaterki dziecięce nie uczą się grzeczności i dostosowania. One raczej zadają pytania, których dorośli dawno przestali sobie zadawać.

Trickster to jedna z najstarszych i najciekawszych figur obecnych w mitologii, antropologii i literaturze. Najprościej mówiąc, jest to bohater, który burzy porządek świata nie siłą, lecz sprytem, ironią, prowokacją albo samą swoją obecnością. Trickster nie podporządkowuje się zasadom, podważa autorytety i ośmiesza to, co inni uznają za oczywiste.

Dagfrid należy dokładnie do tego rodzaju postaci.

Nie walczy z potworami, nie ratuje świata i nie marzy o wielkiej chwale. Jej bunt wydaje się zaskakująco codzienny. Dotyczy rzeczy małych, ale właśnie dlatego tak prawdziwych. Mathieu-Daudé bardzo trafnie pokazuje, że społeczny porządek najczęściej ukrywa się nie w wielkich ideologiach, lecz w codziennych rytuałach, których nikt już nawet nie próbuje kwestionować. Dziewczynki mają wyglądać w określony sposób. Mają siedzieć spokojnie, cierpliwie czekać i zachowywać się tak, jak wypada. Suszone ryby pojawiają się na stole nie dlatego, że są smaczne, ale dlatego, że „tak było zawsze”.

Problem polega na tym, że Dagfrid nie uznaje „zawsze” za wystarczający argument.

W tym sensie bohaterka Mathieu-Daudé wpisuje się w bardzo długą tradycję dziecięcych outsiderów, którzy demaskują absurd świata dorosłych właśnie dzięki swojej bezpośredniości. Najbardziej oczywistym skojarzeniem pozostaje oczywiście Pippi Langstrump Astrid Lindgren. Obie bohaterki mają w sobie anarchiczną energię i niechęć wobec społecznych konwenansów. Pippi wywraca rzeczywistość do góry nogami swoją siłą i całkowitą niezależnością. Dagfrid robi to przede wszystkim językiem i dziecięcą logiką. Kiedy opisuje swoje wikińskie fryzury jako „drożdżówki przy uszach”, cały majestat nordyckiej tradycji nagle zaczyna wydawać się absurdalny.

Jednocześnie Dagfrid przypomina trochę Małą Mi z książek Tove Jansson. Jest równie zadziorna, impulsywna i nieprzewidywalna. Mała Mi zawsze wydawała się bohaterką, która doskonale rozumie sztuczność społecznych rytuałów i dlatego traktuje je z lekką pogardą. Dagfrid działa podobnie. Nie buntuje się dlatego, że chce zostać rewolucjonistką. Po prostu nie widzi sensu w regułach, które zostały jej narzucone.

I właśnie tutaj pojawia się pojęcie, które chyba najlepiej opisuje tę bohaterkę: trickster.

W tradycji literackiej i antropologicznej trickster jest postacią, która burzy porządek świata nie siłą, lecz samą swoją obecnością. To bohater balansujący pomiędzy błaznem, outsiderem i prowokatorem. Trickster nie podporządkowuje się zasadom, ośmiesza społeczne rytuały i ujawnia sztuczność norm, które inni uznali za naturalne. Grzegorz Leszczyński pokazuje, że podobne figury coraz częściej pojawiają się we współczesnej literaturze dziecięcej, ponieważ pozwalają młodemu czytelnikowi spojrzeć na rzeczywistość z dystansu i odkryć, że świat wcale nie musi wyglądać tak, jak twierdzą dorośli2.

Dagfrid działa właśnie w taki sposób.

Nie prowadzi wielkiej rewolucji i nie wygłasza manifestów. Jej najważniejszą bronią pozostaje język, ironia i dziecięca bezpośredniość. Trickster zawsze ujawnia sztuczność społecznych norm, a Dagfrid robi to znakomicie przede wszystkim dlatego, że nie rozumie, dlaczego miałaby akceptować świat tylko dlatego, że istnieje od dawna.

Dagfrid, Pippi, Mała Mi, Vaiana i Mulan

I może właśnie dlatego Dagfrid wydaje się tak współczesna.

W ostatnich latach kultura dziecięca coraz częściej opowiada historie dziewczynek opuszczających bezpieczny, choć opresyjny świat wspólnoty po to, by odnaleźć własną drogę. Vaiana wypływa poza granice wyspy, ponieważ przeczuwa, że życie może wyglądać inaczej, niż uczono ją od dziecka. Mulan sprzeciwia się roli wyznaczonej kobietom i wyrusza w podróż, która pozwala jej zdefiniować siebie na nowo, o czym pisałem nieco prowokacyjnie w jednym z artykułów. Dagfrid robi właściwie to samo, choć w znacznie mniej heroicznym wymiarze. Nie ratuje świata ani nie zostaje legendarną wojowniczką. Chce jedynie znaleźć miejsce, w którym nie trzeba codziennie jeść ryb i udawać, że wszystko jest w porządku.

I właśnie ta skala buntu wydaje mi się najbardziej interesująca.

Współczesna kultura bardzo lubi opowieści o wielkich emancypacyjnych gestach, ale Mathieu-Daudé pokazuje coś znacznie bardziej prawdziwego. Dziecięca potrzeba wolności bardzo często zaczyna się od rzeczy małych. Od ubrania, którego nie chce się nosić. Od obowiązku, który wydaje się absurdalny. Od poczucia, że rzeczywistość została urządzona przez innych i nikt nigdy nie zapytał dziecka o zdanie.

To właśnie dlatego Dagfrid działa tak dobrze również na dorosłych czytelników. Pod warstwą humoru kryje się bowiem bardzo celna opowieść o społecznej presji i o tym, jak trudno czasem wyobrazić sobie inne życie niż to, które zostało nam przypisane. Dagfrid jako jedna z niewielu osób w swojej osadzie dopuszcza możliwość, że rzeczywistość mogłaby wyglądać inaczej. A przecież właśnie od takiego momentu zaczyna się każda zmiana.

Wydawnictwo tatarak Dagfrid

Świat wikingów widziany oczami dziecka

Ogromną rolę odgrywają tutaj również ilustracje Oliviera Talleca. Są groteskowe, pełne przerysowanych twarzy i niezgrabnych sylwetek. Wikingowie nie przypominają monumentalnych wojowników z historycznych sag. Wyglądają raczej jak ludzie zmęczeni codziennością, jedzeniem ryb i własnymi przyzwyczajeniami. Dzięki temu ilustracje nie tylko uzupełniają tekst, ale wręcz go interpretują. Badacze współczesnej książki dziecięcej od dawna podkreślają, że nowoczesna literatura dla najmłodszych coraz częściej opiera się na dialogu obrazu i słowa3. W przypadku Dagfrid ten dialog działa znakomicie, ponieważ ilustracje wzmacniają ironiczny ton opowieści i pomagają odheroizować cały wikiński świat.

To odheroizowanie wydaje się zresztą jednym z najciekawszych zabiegów książki. W kulturze popularnej wikingowie bardzo często przedstawiani są jako symbole siły, odwagi i wojowniczego etosu. Mathieu-Daudé pokazuje ich natomiast z perspektywy dziecka, które nie widzi w tym wszystkim nic szczególnie imponującego. Dla Dagfrid świat dorosłych nie jest majestatyczny ani godny podziwu. Jest przede wszystkim niewygodny, nudny i pełen dziwnych zasad. Taka perspektywa przypomina sposób, w jaki Astrid Lindgren konstruowała świat w Ronji, córce zbójnika. Tam również dziecko stopniowo odkrywało, że tradycje dorosłych nie zawsze mają sens, a opuszczenie wspólnoty może stać się pierwszym krokiem ku wolności.

Być może właśnie dlatego ta niewielka książka okazuje się tak zaskakująco ważna. Nie dlatego, że opowiada o emancypacji dziewczynek czy krytykuje patriarchalny porządek. To wszystko rzeczywiście można w niej odnaleźć, ale najważniejsze wydaje mi się coś innego. Dagfrid przypomina, że literatura dziecięca wcale nie musi być przestrzenią podporządkowania i wychowywania do posłuszeństwa. Może być miejscem, w którym dziecko po raz pierwszy spotyka bohatera mówiącego światu: „nie rozumiem, dlaczego miałbym żyć dokładnie tak jak wszyscy”.

A przecież właśnie od takich pytań zaczyna się każda wolność.

  1. G. Leszczyński, Książki pierwsze. Książki ostatnie? Literatura dla dzieci i młodzieży wobec wyzwań nowoczesności, Warszawa 2012. ↩︎
  2. G. Leszczyński, Książka i młody czytelnik: zbliżenia, oddalenia, dialogi, Warszawa 2013. ↩︎
  3. M. Zając, „Książka obrazkowa: znana i nieznana”, w: Książka i młody czytelnik: zbliżenia, oddalenia, dialogi, Warszawa 2013. ↩︎
Michał Wilk

Michał Wilk

Nazywam się Michał Wilk. Jestem tatą czwórki dzieci (a wkrótce piątki) i absolwentem filologii polskiej. Moje zainteresowanie literaturą dla najmłodszych nie jest przypadkowe — wynika z potrzeby uważnego przyglądania się temu wciąż niedocenianemu obszarowi kultury. Tworząc tataczyta.com, przyświecała mi myśl, by książki przestały być traktowane jako dodatek czy ozdoba domowych półek, a stały się realnym narzędziem kształtującym wyobraźnię i wrażliwość przyszłych pokoleń.

W recenzjach szczególnie zwracam uwagę na intertekstualność i dialog międzykulturowy — w literaturze dziecięcej wyjątkowo fascynujące. Na blogu publikuję zapowiedzi, premiery oraz rzetelne rekomendacje dla rodzin i młodych czytelników. Poza czytaniem i pisaniem interesuję się fotografią przyrodniczą, zwłaszcza ptakami, której poświęcam każdą z nielicznych wolnych chwil.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

NAJNOWSZE KOMENTARZE

"Kolejna książka dla dzieci, autorstwa Agaty Widzowskiej, " Kalafiornia mon amour" potwierdza..."
4 maja 2026
"Mega ciekawy artykuł, nie wiedziałem że tak to działa z półkulami mózgu..."
21 marca 2026
"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła". W. Szymborska w wpisie:
Literatura dziecięca bez protekcjonalności. O książce Bercik i Niuniuch
"Kolejny raz czytam Pana recenzje. Są wyjątkowe! Jestem zbudowana Pana postawą, profesjonalnością..."
26 stycznia 2026
Kamila Nowak - autor bajek
"Dziękuję! Jak przyjdzie czas, będzie link do bajek. Podczas nauki języka bardzo..."
9 października 2025
"No no no, nie przypuszczałem, że narracja jest taka ważna i pozytywnie..."
9 października 2025