Realizując cele, które postawiłem sobie, zakładając tego bloga, miałem od razu założenie, że nie będzie to wyłącznie źródło informacji pochodzących z moich własnych obserwacji ani od innych rodziców, którzy w większości przypadków bardzo chętnie opowiadają o doświadczeniach związanych z rozwojem i wychowywaniem swoich pociech. W tym artykule chciałbym odnieść się bezpośrednio do twardych danych, które w sposób oczywisty potwierdzają istotę pracy rodziców z dziećmi, zwłaszcza w pierwszych latach życia.
Wiele osób, które planują lub spodziewają się przyjścia na świat dziecka, ma – jak sądzę – pewne obserwacje związane z zachowaniami innych rodziców, którzy bardzo często poświęcają się bez reszty, aby zapewnić swoim pociechom optymalne, a może lepiej napisać: najlepsze warunki rozwoju. Czytanie książek nienarodzonym jeszcze dzieciom to bardzo ważna i, niestety, coraz rzadziej praktykowana czynność. Tak naprawdę stanowi jednak tylko preludium. Już po narodzeniu dziecka w domu pojawiają się aktywizujące i angażujące zabawki, specjalne książeczki dla niemowląt oraz cała masa przedmiotów, które dla postronnego obserwatora mogą wydawać się zbędne lub nieco na wyrost.

Proszę jednak, abyście spróbowali wczuć się w sytuację, w której znajduje się noworodek. Z wygodnego i ciepłego łona trafia do świata, którego nie zna i którego nie jest w stanie ogarnąć zmysłami. Mózg noworodka jest w pewnym sensie zdezorganizowaną wiązką przewodów, czyli neuronów. To jeden z niewielu organów, które w momencie narodzin nie są w pełni rozwinięte – potrafi tak naprawdę kontrolować wyłącznie najprostsze funkcje, przede wszystkim te, które pozwolą mu przetrwać, jak bicie serca, pracę płuc czy odruch ssania, umożliwiający zapełnienie żołądka. W trakcie kolejnych 2000 dni mózg rozwinie się na tyle, że dziecko nie tylko zacznie mówić, biegać i skakać, ale nawet „pyskować” rodzicom. Oczywiście jest to pewna ironia z mojej strony, ale zawiera sporo prawdy.
Czy bezgraniczne angażowanie się rodziców w rozwój dziecka, często kosztem własnych wyrzeczeń, ma jakieś niepodważalne uzasadnienie naukowe? Okazuje się, że przeprowadzone na przestrzeni dziesięcioleci badania neurobiologiczne i behawioralne prowadzą do jednoznacznych wniosków – troska o prawidłowy rozwój dziecka od narodzenia do 5. roku życia decyduje tak naprawdę o kształtowaniu jednostki, która będzie w przyszłości podstawą dobrze prosperującego i zrównoważonego społeczeństwa. Każdy z nas staje się bowiem jego reprezentantem.
1. Mózg – od fundamentu po szczyty
Podstawowa architektura ludzkiego mózgu kształtuje się już od okresu życia płodowego i trwa nieprzerwanie do dorosłości. Doświadczenia gromadzone od najmłodszych lat mają olbrzymie znaczenie dla rozwoju wszystkiego, z czego będziemy korzystali w dorosłym życiu: inteligencji, zdrowia oraz wzorców zachowań. Pierwsze pięć lat życia dziecka można w dużym uproszczeniu porównać do budowy domu, a raczej do stawiania jego fundamentów. Najpierw powstają zbrojenia – podstawowy „szkielet” utrzymujący całą konstrukcję. Później wylewa się ławę fundamentową, na której będą posadowione mury. Jakiekolwiek zaniedbania na tym etapie będą bardzo trudne do skorygowania w przyszłości – osłabiona architektura mózgu, podobnie jak niewłaściwie wykonany fundament, może sprawić, że cała konstrukcja okaże się niestabilna czy podatna na pęknięcia.
Żeby jeszcze mocniej podkreślić znaczenie tych pierwszych 2000 dni oraz to, jak ważna jest ich jakość dla rozwoju Waszych dzieci, trzeba zdać sobie sprawę, że w badaniach, na które się powołałem, wykazano, iż w tym krótkim czasie w każdej sekundzie powstaje ponad milion nowych połączeń neuronowych. Po okresie szybkiego namnażania się komórek, niektóre połączenia zostają zredukowane w procesie zwanym przycinaniem, dzięki czemu obwody mózgowe stają się bardziej wydajne. Zaobserwowałem to u swoich dzieci – po przekroczeniu 5. roku życia (a w zasadzie bliżej 6.) stały się wtedy jakby „dojrzalsze” i bardziej wyrozumiałe.
Etapy rozwoju mózgu u dziecka można zauważyć w zasadzie z dnia na dzień. Jednego dnia dziecko nie jest w stanie „oderwać” się od piersi mamy, a kolejnego w ogóle nie myśli już o korzystaniu z jej pokarmu. Z naszej rodziny mogę przytoczyć przykład młodszej córki, miała wtedy niespełna 2. lata. Pewnego dnia powiedziała: Tata w smoczku jest dziura! To wyrzuć powiedziałem. Od tego dnia smoczek przestał istnieć w jej świadomości. Słyszałem wiele takich historii od różnych mam. Oczywiście przywołuję tutaj pewne skrajne przypadki, by pokazać, że poszczególne etapy rozwojowe mogą mieć gwałtowny przebieg, dlatego często określa się je mianem skoków rozwojowych.
Jednymi z pierwszych ścieżek, które zaczynają faktycznie wpływać na rozwój dziecka, są te odpowiedzialne za sensorykę. W tym okresie świadomi rodzice dostarczają dziecku kontrastowe, czarno-białe zabawki sensoryczne – książeczki kontrastowe, kostki, pluszaki, zawieszki do wózka czy kontrastowe maty. Pamiętam, że było tego naprawdę sporo. Wzrok i słuch to w dalszym ciągu zestaw pomagający przetrwać, ale równocześnie spełniają one ważną funkcję socjalizacyjną – pozwalają odróżnić rodziców od innych bodźców. Mniej więcej w tym samym czasie zaczynają się kształtować połączenia odpowiedzialne za wczesne umiejętności językowe (ok. 5. miesiąca życia – głużenie, gaworzenie, giganie) i wyższe funkcje poznawcze. Nadchodzi prawdziwa burza – połączenia neuronowe mnożą się i przycinają w określonej kolejności, a późniejsze, bardziej złożone obwody mózgowe budują się na bazie wcześniejszych, prostszych obwodów.
2. Interakcje bodźcem rozwojowym mózgu
Napiszę tak: mózg się „lasuje”. Opierając się na artykule, który będzie można pobrać pod tym wpisem w oryginale, można odnieść wrażenie, że na tym etapie rozwoju mózgu dochodzi do fazy wzajemnej eksploracji, a może nawet fascynacji? Naukowcy są przekonani, że głównym elementem tego momentu rozwojowego mózgu jest poszukiwanie i tworzenie relacji między rodzicami lub opiekunami. Małe dzieci w naturalny sposób szukają i potrzebują tych interakcji poprzez gesty, mimikę, głużenie, gaworzenie. Dorośli, mając znacznie bardziej rozwiniętą sferę emocjonalną i percepcyjną, powinni odpowiadać dziecku analogiczną informacją zwrotną. Czasami wygląda to zabawnie dla postronnego obserwatora, ale zwróćcie uwagę, jak wielką radość daje uczestnikom tych „rozmów” ten pozorny dialog – dołeczki na policzkach dziecka i wzruszenie u rodzica. To pierwsze dialogi. Jeśli adresat komunikatu (dorosły) nie zareaguje lub jego odpowiedź okaże się w ocenie malucha nieodpowiednia, wówczas mogą wystąpić pierwsze zaburzenia, które mogą rzutować na przyszłe zachowania, bo rozwój struktur neuronalnych nie przebiegnie zgodnie z ewolucyjnym planem.

3. Elastyczność mózgu jest odwrotnie proporcjonalna do wieku
Największą plastycznością charakteryzuje się mózg na wczesnym etapie życia, co ma logiczne uzasadnienie w konieczności dostosowania się do ogromnego spektrum interakcji, w które musi wejść. Z wiekiem dokonuje się pewna specjalizacja, umysł zaczyna wkraczać w stadium stabilizacji, a jego zdolności reorganizacyjne i adaptacyjne słabną. Reakcja na nowe, nieoczekiwane wyzwania nie przypomina już „burzy w szklance wody”. Przykładowo, w pierwszym roku życia obszar mózgu odpowiedzialny za rozpoznawanie dźwięków w ujęciu fonicznym dokonuje specjalizacji w kierunku języka, w którym dziecko najczęściej przebywa. W tym czasie mózg traci zdolność do rozpoznawania dźwięków obecnych w innych językach. Oczywiście nie oznacza to braku możliwości nauki języków obcych, ale z każdym kolejnym rokiem obwody odpowiedzialne za zdolności lingwistyczne stają się coraz bardziej „skostniałe”. Dlatego warto zainteresować się, czy w przedszkolu, do którego będzie uczęszczało dziecko, realizowany jest program dwujęzyczności.
Plastyczność na wczesnym etapie rozwoju oznacza, że znacznie łatwiej i z większą skutecznością można wpływać na kształtującą się architekturę mózgu, niż próbować przekształcać ją w wieku dorosłym.
4. Wszystko jest ze sobą powiązane
Kiedy tworzy się ośrodkowy układ nerwowy (OUN), mózg przejmuje rolę „dyrektora”, który koordynuje niejako „książkę skarg i zażaleń” całego organizmu. Aby tak skomplikowana struktura jak człowiek działała niezawodnie, potrzebna jest właściwa koordynacja wielu procesów. Stabilność emocjonalna oraz nabywane w trakcie rozwoju kompetencje społeczne mają kluczowe znaczenie dla zdolności poznawczych, stając się jednocześnie tworzywem i spoiwem dla dalszego rozwoju człowieka. Sukcesy zawodowe, a wcześniej szkolne, są konsekwencją wcześniej nabytych umiejętności społecznych, zdolności językowo-poznawczych i zjawisk zachodzących w sferze fizyczno-emocjonalnej.
5. Przewlekły stres lub traumatyczne przeżycia uszkadzają rozwijającą się architekturę mózgu
W zasobach Interdyscyplinarnego Centrum Modelowania Matematycznego i Komputerowego Uniwersytetu Warszawskiego znalazłem bardzo interesujący artykuł dotyczący roli stresu w naszym życiu. Agnieszka Chocyk i Iwona Majcher-Maślanka zwracają uwagę, że przewlekły stres przyczynia się do wyeksploatowania fizjologicznego oraz emocjonalnego, grożąc poważnymi konsekwencjami zdrowotnymi (tzw. stres toksyczny). Zainteresowanych tym tematem zachęcam do przeczytania wspomnianego artykułu, który zamieściłem w przypisach.
Odnieśmy się jednak do głównej kwestii poruszonej w tym wpisie. Zdaniem naukowców z Harvardu, przewlekły stres spowodowany zwykle czynnikami środowiskowymi, takimi jak życie w skrajnym ubóstwie czy w sytuacji długotrwałego konfliktu – nie tylko zbrojnego, ale także „wojen domowych” – ma toksyczny wpływ na rozwijający się mózg małego dziecka. Dlatego tak ważne jest, aby jak najszybciej prowadzić działania zmierzające do przywrócenia elastyczności mózgu na przykład u sierot wojennych, dzieci emigrantów czy świadków tragedii. Zaburzenia, z którymi dzieci nie są sobie w stanie same poradzić, pozostają często na całe życie, wpływając zarówno na stany emocjonalne, jak i na zdrowie fizyczne.
Żeby jeszcze bardziej uzmysłowić czytającym znaczenie pierwszych 2000 dni rozwoju dziecka, dodam, że tempo wzrostu mózgu jest naprawdę niewiarygodne. Po urodzeniu ma on około jednej czwartej wielkości przeciętnego mózgu dorosłego, w pierwszym roku podwaja swoją wielkość, a dziecko w wieku 3 lat dysponuje mózgiem stanowiącym aż 80% rozmiaru dojrzałego mózgu. U 5-latka to już 90%!
Wnioski?
Opierając się na przytoczonych powyżej informacjach, zapewne doszliście do podobnych wniosków, co ja. Moim zdaniem troska o prawidłowy rozwój emocjonalny i ewentualna wczesna interwencja mogą okazać się znacznie skuteczniejsze niż terapie naprawcze w późniejszym okresie. Jest to oczywiście apel do rodziców, aby dbali nie tylko o rozwój intelektualny, lecz także emocjonalny dziecka, na przykład czytając książki, opowiadając historie czy śpiewając wspólnie piosenki. To również sugestia dla instytucji i struktur państwowych sprawujących pieczę nad rodzinami, szczególnie tymi zagrożonymi nieprawidłowościami.
Właściwe podejście do rozwoju emocjonalnego, poznawczego, społecznego i językowego jest bowiem najlepszą ścieżką przygotowującą dzieci do odnoszenia sukcesów w szkole, miejscu pracy oraz w społeczeństwie. Wspieranie relacji i pozytywnych doświadczeń zaczyna się w rodzinie, ale może być również prowadzone w innych przestrzeniach – dla mnie ważnym miejscem było harcerstwo i biblioteka, gdzie życzliwe bibliotekarki wspierały moje „ucieczki” do świata literatury. Mózgi dzieci potrzebują stabilnych interakcji z dorosłymi – każde miejsce i metoda, które będą w stanie sprostać tym potrzebom, są godne uwagi (teatrzyki, bajkoterapia, zajęcia śpiewu i tańca itp.).
W przypadku dzieci doświadczających toksycznego stresu niezbędne bywają specjalistyczne, wczesne interwencje, które będą ukierunkowane na przyczynę stresu i ochronią dziecko przed jego konsekwencjami. Jeśli dostrzegasz, że w Twoim otoczeniu dzieje się krzywda dzieciom – nie pozostawaj bierny, działaj.

Zadbaj o przyszłość swojego dziecka już teraz!
Każda chwila spędzona z dzieckiem procentuje w przyszłości!
Powyższy materiał powstał w oparciu o następujące materiały źródłowe:
- 1. Center on the Developing Child (2007). The Science of Early Childhood Development (InBrief). Retrieved from www.developingchild.harvard.edu.
- 2. Agnieszka Chocyk, Iwona Majcher-Maślanka: Wróg, wybawca, trener personalny czy guru? Zrozumieć stres i wypracować równowagę. Pism Przyrodnicze Wszechświat. Tom 124 Nr 1-3 (2023), s. 55-62.