Perspektywa bycia tatą dla części mężczyzn jest niczym prowadzenie łodzi podwodnej – niby by się chciało, ale potencjalne niedogodności sprawiają, że wolą do tego zadania podchodzić trochę tak, jakby patrzyli przez peryskop na odległą wyspę o nazwie [niebieski]rodzina[/niebieski]. Przyjrzyjmy się zatem nieco bliżej męskim uwarunkowaniom biologicznym i psychicznym, by odpowiedzieć na pytanie, czy mężczyźni są predestynowani do rodzicielstwa.
Perspektywa bycia tatą – męskie uwarunkowania biologiczne i psychiczne
Społeczeństwo, w którym żyjemy i kształtujemy naszą osobowość, odgrywa bardzo ważną rolę w procesie dorastania do pełnienia rozmaitych funkcji. W ciągu kilkudziesięciu lat w sferze postrzegania zachowań rodzicielskich doszło do swoistej rewolucji. Model, w którym za wykształcenie i rozwój dziecka odpowiada przede wszystkim mama, odchodzi zwolna do lamusa, a w parkach, na placach zabaw, w bibliotekach, a nawet centrach handlowych, coraz częściej można dostrzec dumnych ojców, dla których zaangażowanie w wychowanie dzieci nie kończy się i nie zaczyna na zwracaniu uwagi i strofowaniu
„Kiedy z dzisiejszej perspektywy miałbym ocenić przebieg relacji mojego taty ze mną oraz ojców moich rówieśników, z którymi się wychowywałem, to z pełną odpowiedzialnością mogę napisać, że byli ślepi, że stracili pierwiastek męskości, który był odpowiedzialny za przedłużenie ich linii genetycznej.”
Podobne obserwacje dotyczą zresztą wielu dziadków, którzy byli co prawda w stanie „przypilnować” swoich wnucząt, ale nie wchodzili z nimi w bliższe relacje oparte o – nie bójmy się tego słowa – miłość.
Bunt przeciwko dawnym wzorcom ojcostwa
Jestem przekonany, że wielu wspaniałych ojców, których dzisiaj spotykam w różnych miejscach, odnalazło źródło swojego dojrzałego i zaangażowanego ojcostwa w postawie buntu przeciwko temu, z czym się nie zgadzali. Kiedyś w trakcie rozmowy z kolegą usłyszałem od niego, że w zasadzie nie wyniósł wzorca bycia ojcem z domu rodzinnego, dlatego musiał sam wypracować pewien model, który pozwoliłby mu być najlepszym z możliwych ojców, trochę jak w serialu telewizyjnym.
W dalszej rozmowie powiedział również, że w pierwszym kontakcie z nowonarodzonym synem działał trochę po omacku, nigdy przecież nie widział, jak jego ojciec zmienia pieluchy, śpiewa kołysanki, czyta książki. Jak stwierdził – nie miał wzorca do naśladowania, działał instynktownie . Mój rozmówca powiedział:
„Wydaje mi się, że potrzeba bycia dobrym tatą wynika przede wszystkim z pragnienia bycia blisko, prawdopodobnie podświadomie chciałem nadrobić braki z własnego dzieciństwa”.
Nowe ujęcie rodzicielstwa – instynkt ojcowski istnieje?
Koncepcje, według których mężczyzna obdarzony jest [pogrubienie]instynktem rodzicielskim[/pogrubienie], a jego rola nie powinna sprowadzać się do bycia nieszczęsnym pomocnikiem, który ma na celu zapewnienie odpowiednich warunków bytowych, są relatywnie nowym ujęciem zagadnienia związanego z rodzicielstwem. Amerykańska antropolożka i prymatolożka Sarah Blaffer Hrdy, która wniosła znaczący wkład w psychologię ewolucyjną i socjobiologię, uważa, że zarówno matki, jak i ojcowie przejawiają pewien repertuar zachowań rodzicielskich, które przejawiają się poprzez myśli i działania wykraczające poza sfery kulturowe, a w opinii Timothy’ego Hugh Clutton-Brock’a można dostrzec u ludzi międzygatunkową homologię.
Oczywiście poza typowymi potrzebami związanymi z ewolucyjną koniecznością przetrwania i kontynuowania linii gatunkowej, rodzicielstwo w wydaniu ludzkim obejmuje powiązane ze sobą mechanizmy biologiczne, psychologiczne i behawioralne, które od pierwszych chwil po urodzeniu oddziałują na dziecko jako na nowego członka społeczności zwanej rodziną.
Zmiana kulturowa i odkrywanie roli ojców
Dla pokolenia moich rodziców, ale jeszcze bardziej – jak sądzę – dziadków, podobne tezy byłyby zapewne kontrowersyjne. Ponieważ zaliczam się do pokolenia tzw. wyżu demograficznego, które doświadczyło skomplikowanej transformacji ustrojowej i mentalnej, dlatego miałem możliwość obserwowania w dzieciństwie ojców zajmujących się dziećmi, zwłaszcza tych, którzy na drodze przemian stracili zatrudnienie, ale w dalszym ciągu tata był traktowany jako kiepski substytut mamy. W opracowaniach naukowych zresztą było podobnie, a naukowcy różnych specjalizacji badający rozwój dzieci koncentrowali się głównie na roli matek.
Prekursorskie badania dr. Michaela Lamba
Prekursorem badań nad ojcostwem jest amerykański psycholog dr Michael Lamb, który jeszcze w latach 70-tych, w swojej pracy Relacje między niemowlętami a ich matkami i ojcami (1976), w sposób krytyczny ocenił dominującą na świecie teorię przywiązania, według której najważniejszym rodzajem relacji rodzinnej była ta, która zawiązywała się między niemowlęciem a jego matką. Ten sposób postrzegania i myślenia o rodzicielstwie, w którym kluczową rolę odgrywa „za wszelką cenę” właśnie matka, przedstawił w filmie „Tato” Maciej Ślesicki.
Pokonywanie stereotypów: od teorii do realnych zmian
Wspomniany już dr Lamb oraz współpracująca z nim grupa badaczy doszli do wniosku, że dzieci mogą tworzyć równie silny kompleks emocjonalny zarówno z ojcami, jak też matkami, żeby jednak ten pogląd się utrwalił, potrzeba było gruntownej przebudowy mentalnej w społeczeństwie. Jednym z pierwszych znaczących kroków w kierunku docenienia roli taty było wprowadzenie tzw. porodów rodzinnych. Wprawdzie pierwszy taki poród odbył się 10 czerwca 1983 r. w szpitalu im. Madurowicza w Łodzi, ale realnie sytuacja zmieniła się w Polsce dopiero w 1994 roku, w odpowiedzi na akcję „Rodzić po ludzku”. Dzisiaj położne zachęcają ojców do tzw. kangurowania i udzielają wszelkich porad ojcom, by wprowadzić ich w świadome ojcostwo, ponieważ zgodnie z nowymi trendami, bycie zaangażowanym tatą wpływa na fizjologię, psychologię i wyniki dzieci w wielu obszarach przez całe ich życie.
Dlaczego zaangażowanie taty jest kluczowe?
Krótko mówiąc, tatusiowie [pogrubienie]robią różnicę[/pogrubienie]. Dlaczego więc, gdy widzimy mężczyznę z niemowlęciem w dzień powszedni, wciąż odruchowo zastanawiamy się, gdzie jest matka tego dziecka, nawet jeśli uważamy, że to takie urocze, że „opiekuje się dzieckiem”? Prawda jest taka, że tak jak kobiety zawsze miały predyspozycje do bycia dyrektorami generalnymi, tak mężczyźni zawsze mieli moc wychowywania dzieci. Teraz, gdy zdajemy sobie z tego sprawę, może wkrótce nadejść dzień, w którym domyślne założenie, że mama jest głównym rodzicem, wyda się śmiesznie dziwne – i wszyscy będziemy dzięki temu lepsi.
Narodziny ojca – biologiczne podstawy i wpływ hormonów
Ludzie to pod każdym względem bardzo dziwny gatunek – marzymy o kolonizacji kosmosu, tworzymy złożone algorytmy obliczeniowe, zaczęliśmy wykorzystywać na szeroką skalę sztuczną inteligencję, a w dalszym ciągu nie wiemy wszystkiego o naszych ciałach. Dotyczy to także fenomenu ojcostwa, którego biologiczne podłoże zaczęto badać tak naprawdę dopiero na przełomie obecnego stulecia.
W badaniach prowadzonych także przez polskich naukowców wykazano, że zarówno w okresie ciąży, jak też po jej rozwiązaniu dochodzi u mężczyzn do zmian. Zmiany obejmują nie tylko męskie ciała, które w tym czasie potrafią się zaokrąglić, ale przede wszystkim układ dokrewny, który uwalniając hormony, sprawia, że potrafimy stać się wrażliwsi, bardziej opiekuńczy.
Na podstawie badań, które przywołałem w przypisach do tego artykułu, można wysnuć wniosek, że ojcowski „kaftan bezpieczeństwa”, który przez lata krępował ojcostwo w społeczeństwie, może zostać rozwiązany dzięki naszej wewnętrznej chemii, która jest w stanie zmienić macho w czułego „barbarzyńcę”.

- Zielona linia (Oksytocyna): Poziom wzrasta stopniowo w czasie ciąży, osiąga szczyt przy narodzinach dziecka i utrzymuje się podczas aktywnej opieki.
- Niebieska linia (Prolaktyna): Zaczyna rosnąć w ostatnim trymestrze ciąży i utrzymuje się na wysokim poziomie u zaangażowanych ojców.
- Czerwona linia (Testosteron): Spada w końcowych tygodniach ciąży i osiąga najniższy poziom po narodzinach dziecka.
- Dodatkowo, symbol 🍼 (przy szczycie oksytocyny) ilustruje kluczowy moment przy pierwszym kontakcie ojca z dzieckiem
Oksytocyna, prolaktyna i… ojcowski spadek testosteronu
W przywołanych badaniach wykazano, że u ojców w trakcie kontaktu i zabawy z noworodkami dochodzi do uwalniania „hormonu miłości”, czyli oksytocyny, w podobny sposób, w jaki ma to miejsce u mam. Moje „poczwórne” odkrycie tego faktu było za każdym razem inne. Kiedy na świat miała przyjść pierwsza córka, kiedy wspólnie z żoną nie wiedzieliśmy, w jaki sposób będzie przebiegała akcja porodowa i w ogóle czego się spodziewać w tych pierwszych sekundach, byliśmy chyba bardziej zestresowani niż przepełnieni euforycznym oczekiwaniem. Pewne komplikacje, które wyniknęły przy pierwszym porodzie, spowodowały, że nasza córka prosto z brzuszka trafiła do inkubatora, a my oczekiwaliśmy w napięciu na ten pierwszy krzyk, którego się obawialiśmy – ale jeszcze bardziej przeraził nas jego brak.
Kiedy po godzinie usłyszałem od położnej, że teraz córka już „będzie z nami”, poczułem ogromną falę uderzeniową, która niemal mnie nie przewróciła. Pamiętam, że po całej nocy w szpitalu wróciłem do domu i miałem jeszcze dość siły, żeby [pogrubienie]odśnieżyć chodnik[/pogrubienie] przed domem. Pozostałe dzieci przychodziły na świat z dużo większą ochotą, ale być może opiszę to przy innej okazji. Za każdym razem pojawiał się słodki smak w ustach i wielka, niewyobrażalna radość, która trwa do dnia dzisiejszego.
Oksytocynowa fala pozwala na chodzenie w chmurach, wyzwala empatię wobec wszystkich ludzi i generuje narcystyczną niezdolność do mówienia o czymkolwiek innym.
Kiedy organizm taty pompuje się zwolna miłosnym narkotykiem, znacząco obniża się poziom testosteronu. Tata jest mniej podatny na ryzykowne zachowania; szybka jazda samochodem ustępuje miejsca rozwadze i uważności, a ojciec wchodzi w rolę opiekuna.
W badaniach zaobserwowano także, że w tym czasie dochodzi u mężczyzn do wzrostu poziomu prolaktyny, hormonu, który stymuluje u kobiet produkcję mleka.
Zdaniem antropologa Lee Gettlera obecność prolaktyny sięga czasów, zanim na świecie pojawiły się ssaki, a więc nie może być to hormon wybitnie skorelowany z karmieniem piersią. Prowadzone przez naukowca badania pozwoliły wysnuć pewne hipotezy związane z obecnością tego hormonu u współczesnych ojców. Gettler jest zdania, że ojcowie z wyższym poziomem prolaktyny angażują się w zabawę z dziećmi w sposób, który jest korzystny dla rozwoju sfer poznawczych i uczenia się. Tacy ojcowie wydają się także bardziej wrażliwi na płacz niemowląt, co zwiększa ich chęć do bycia blisko.
Podejrzewam, że wielu zaangażowanych w wychowanie swoich dzieci ojców mogłoby opowiedzieć własną wersję hormonalnej transformacji, którą bez wątpienia dostrzegli bez przeprowadzania analiz laboratoryjnych.
I nie, nie chodzi tylko o to, że zaangażowany tata sprawia, że dziecko jest lepsze w sporcie – badania pokazują, że nasza obecność jest dobrodziejstwem dla prawie każdego aspektu rozwoju człowieka. Posiadanie zaangażowanego ojca wiąże się z mniejszymi opóźnieniami poznawczymi, lepszą gotowością szkolną, spadkiem napadów złości i agresywnych zachowań oraz niższymi wskaźnikami depresji.
W książce Do Fathers Matter? dziennikarz naukowy Paul Raeburn podsumowuje wyniki szwedzkiego badania z 2007 roku, w którym stwierdzono, że zaangażowany ojciec może nawet uchronić swoje nastoletnie potomstwo przed więzieniem:
„Dzieci, których ojcowie bawili się z nimi, czytali im, zabierali je na wycieczki i pomagali się nimi opiekować, miały mniej problemów behawioralnych we wczesnych latach szkolnych i mniejsze prawdopodobieństwo popełnienia przestępstwa lub zachowania przestępczego jako nastolatki”.
Ojcowski pakiet korzyści – wpływ zaangażowanego taty na rozwój dziecka
Postrzeganie rodzicielstwa w kategoriach partnerstwa jest stosunkowo nowym trendem, który kształtował się w różnych rejonach z różną intensywnością i w różnym czasie. Z całą pewnością pewnym głosem inicjującym ten proces były ruchy społeczne zapoczątkowane jeszcze w latach 70-tych przez środowiska feministek, które oczekiwały zniesienia barier płciowych i dyskryminacji.
Niestety z własnego doświadczenia nie jestem w stanie opisać doświadczeń dotyczących moich najmłodszych lat, ponieważ niewiele pamiętam. Na pewno nie przypominam sobie, żeby mój ojciec zmieniał mi pieluchy, ale nie pamiętam też, żeby robiła to mama. Kilka miłych wspomnień obejmuje okres późnego dzieciństwa i dotyczyły między innymi odbierania mnie z przedszkola przez ojca czy jego zaangażowania, kiedy leżałem chory w szpitalu.
Pamiętam również, że zabrał mnie na wyścig pokoju i sporadycznie czytał dziecięcą prasę.
Z jego opowieści wiem natomiast, że jego ojciec w ogóle się nie angażował w wychowanie dzieci. Więc już na tym krótkim dystansie można dostrzec pewną przemianę, która dzisiaj jest normą – co obserwuję nie tylko na placach zabaw, ale także w szatni przedszkolnej, gdzie spotykam ojców w przewadze.
Zmiana w zaangażowaniu ojców w wychowanie dzieci, która dokonała się na przestrzeni zaledwie kilku lat, ma olbrzymi wpływ na rozwój dzieci. Nie chodzi wyłącznie o to, że zaangażowani tatusiowie uczą swoje dzieci jazdy na rowerze, zabierają je na kajaki, mecze piłki nożnej i wszczepiają zamiłowanie do sportu i aktywności fizycznej. Badania naukowe potwierdzają, że nasza obecność ma pozytywny wpływ w niemal każdym aspekcie rozwoju dziecka. Zaangażowany tata wspomaga rozwój poznawczy, przyczynia się do poprawy tzw. gotowości szkolnej, a także ma niebagatelny wpływ na zmniejszenie zachowań agresywnych wśród dzieci oraz niższe wskaźniki związane z rozwojem depresji wśród dzieci i młodzieży, która niestety wydaje się być epidemią współczesnych czasów.
W książce Paula Raeburna Czy ojcowie mają znaczenie? (oryg. Do Fathers Matter?), w której dziennikarz dokonuje podsumowania badania przeprowadzonego w 2007 roku w Szwecji, pojawia się teza, że:
zaangażowany w wychowanie dzieci ojciec może nawet uchronić dziecko przed wejściem na drogę przestępczą.
Z przywołanych przez dziennikarza badań wynika, że dzieci, których ojcowie bawili się z nimi, czytali książki, zabierali na wycieczki i aktywnie uczestniczyli w procesie wychowania, miały znacznie mniej problemów o podłożu behawioralnym we wczesnych latach szkolnych, a także znacznie mniejszy współczynnik związany z wchodzeniem na drogę przestępczą w okresie nastoletnim.
Wpływ ojcowskiego słownictwa na rozwój językowy
W jednym z badań naukowych pojawia się teza wskazująca na rozwojowe sprzężenie związane z zaangażowaniem ojców na biegłość językową dzieci. Okazuje się, że bez względu na to, jak dobrze mówiła matka, używanie słownictwa przez ojca miało największy wpływ na rozwój językowy malucha. Oczywiście nie chodzi wyłącznie o czytanie książek, ale także codzienne poszerzanie zasobu słownictwa poprzez rozmowę, opowiadanie, a nawet powtarzanie przez ojców dziecięcych neologizmów.
Obserwacja poczyniona przez naukowców nie wzięła się oczywiście z powietrza i myślę, że wielu zaangażowanych ojców mogłoby się podzielić własnymi spostrzeżeniami dotyczącymi budowania więzi z dziećmi. Kiedy miałbym odnieść się do własnych doświadczeń w tym obszarze, to muszę napisać, że kiedy w naszym domu pojawiło się pierwsze dziecko – córeczka, która z pewnego mentalnego założenia miała być od pierwszych dni „córeczką tatusia”, niestety okazało się, że nawiązanie więzi z niemowlęciem wcale nie jest takie proste.
Pamiętam pierwszą noc po powrocie do domu, kiedy w środku nocy córka zaczęła płakać, a ja chciałem w jakiś sposób wyręczyć zmęczoną porodem żonę. Wiedziony instynktem wstałem do łóżeczka, podniosłem „moją” kruszynkę i zacząłem jej nucić zmyślaną na poczekaniu kołysankę. I nagle – eureka! Odkryłem, że wprawdzie nie mam piersi, ale mogę „karmić” dziecko swoją obecnością i głosem. Dla mnie to było bardzo ważne odkrycie, które doprowadziło mnie między innymi do miejsca, w którym dzisiaj jesteście także Wy, czytający tego bloga.
Oprócz wymyślania kołysanek dość wcześnie zacząłem także czytać książki dla dzieci – a ulubioną lekturą 1,5 rocznego dziecka były przygody Koziołka Matołka. Nie mogę stwierdzić na pewno, jaki wpływ miało moje zaangażowanie na kształtowanie mowy mojej córki, która mając 2 lata mówiła już pełnymi zdaniami, ale wierzę, że moje zaangażowanie przyczyniło się do jej rozwoju. Podobną ścieżkę przeszedłem z pozostałą trójką moich dzieci i efekt był bardzo podobny.
Nauka o ojcostwie – co jeszcze kryje w sobie rola taty?
W ujęciu naturalnym mężczyźni należą do uprzywilejowanej grupy ssaków, ponieważ zaledwie 10% angażuje się w bezpośrednią opiekę nad swoim potomstwem. W tym wąskim gronie znajdują się także orangutany, słonie, foki i lwy morskie. U zwierząt niższych rzędów przykładów możemy szukać chociażby pod powierzchnią wody. W naszych rzekach spotkać można ciernika (Gasterosteus aculeatus), niewielką rybkę, której samiec buduje gniazdo, do którego zaprasza samice, a następnie sam broni zapłodnionej ikry i narybku, dopóki ten nie wchłonie woreczka żółtkowego i nie rozpocznie samodzielnego życia. W Bałtyku żyją z kolei koniki morskie, których osobniki męskie wyposażone są w torbę lęgową na brzuchu, do której samica składa jaja. Zarodki zagnieżdżają się w tkance torby, gdzie przez sieć naczyń kapilarnych jest im dostarczany tlen i substancje odżywcze – tak jak u ludzi poprzez pępowinę. Podobnie przebiega rozród u igliczni (Syngnathus typhle), która także można spotkać w naszym morzu. Warto także przywołać także zachowania zaobserwowane u pingwinów cesarskich (Aptenodytes forsteri), u których matka, zostawia jaja ojcu, a sama wyrusza w plener w poszukiwaniu pokarmu. Samiec emu (Dromaius novaehollandiae) samodzielnie wysiaduje jaja i wodzi pisklęta.
Można zatem wysnuć nieśmiałą hipotezę, że w procesie ewolucji natura eksperymentowała z różnymi rozwiązaniami w obszarze ojcostwa, a skoro ludzie pochodzą z wody… Wróćmy jednak do głównego wątku. Wspominałem już, że badania naukowe koncentrujące się na przemianach zachodzących w organizmach mężczyzn w trakcie opieki nad dziećmi są stosunkowo nową dziedziną. Poniżej prezentuję niewielki wycinek tego, co wiemy na ten temat:
- Oprócz zmian hormonalnych zachodzących u mężczyzn w następstwie kontaktu z niemowlętami, zdarza się, że przyszli ojcowie doświadczają zmian fizycznych już w czasie ciąży swoich partnerek. Zespół kuwady (in. zespół couvade, ciąża współczulna) dotyczy według statystyk od 11 do 36% partnerów ciężarnych kobiet i objawia się szeregiem typowych dla przebiegu ciąży zaburzeń. Mężczyźni dotknięci ciążą współczulną, która kończy się po porodzie, mogą odczuwać m.in.: nudności, bóle brzucha, wzdęcia, wahania apetytu, wzrost masy ciała, zmniejszenie masy ciała, problemy jelitowe, bóle zębów, problemy skórne, kurcze mięśni kończyn dolnych.
- Gdy mężczyźni stają się ojcami, poziom testosteronu spada o około 30%, a spadek może rozpocząć się jeszcze przed narodzinami dziecka. Tatusiowie, którzy spędzają więcej czasu ze swoimi niemowlętami, odnotowują największy spadek.
- Depresja poporodowa tzw. baby blues jest zjawiskiem dobrze znanym, a według statystyk cierpi na nią ponad 20% kobiet. Okazuje się jednak, że ojcowie również mogą jej doświadczać. Jedna z meta analiz z 2010 roku wykazała, że około 10% mężczyzn doświadcza depresji poporodowej.
Oczywiście mam świadomość, że w tym krótkim artykule nie wyczerpuję w pełni zagadnień związanych z biologicznymi aspektami ojcostwa. Mam jednak nadzieję, że przytoczone poniżej źródła staną się dla wielu mężczyzn argumentem, który pozwoli im wejść na wyższy poziom zaangażowania – bo jesteśmy stworzeni do tego, by być ojcami w pełnym znaczeniu tego słowa. Tak jak kobiety mają prawo być dyrektorami, prezydentami czy astronautami, tak my możemy być tatusiami. Być może potrzebne są jakieś programy wspierające rozwój więzi między dziećmi i ojcami, ale uważam, że i bez nich większość mężczyzn poradzi sobie w sposób intuicyjny.
Walcz ze stereotypami
Pokazuj swoim przykładem, że ojcostwo to siła, a nie słabość
Bibliografia:
- Sarah Blaffer Hrdy: Mother Nature: Maternal Instincts and How They Shape the Human Species. Ballantine Books, 2000.
- Timothy Hugh Clutton-Brock. The Evolution of Parental Care. Princeton University Press; 1991.
- Mónica Sobral,Francisca Pacheco, Beatriz Perry, Joana Antunes, Sara Martins, Raquel Guiomar, Isabel Soares, Adriana Sampaio, Ana Mesquita, Ana Ganho-Ávila: Neurobiological Correlates of Fatherhood During the Postpartum Period: A Scoping Review, Front. Psychol., 03 February 2022
- dr Karolina Lutkiewicz, dr hab. Łucja Bieleninik, prof. UG, dr hab. Paweł Jurek, prof. UG, prof. dr hab. Mariola Bidzan: Predyktory więzi emocjonalnej u ojców we wczesnym okresie poporodowym: badanie przekrojowe na polskiej kohorcie, Instytut Psychologii, Uniwersytet Gdański. W: Księga Abstraktów, VII Ogólnopolska Konferencja Naukowa Psychologia w Służbie Rodziny, 2022.
- Lee T. Gettler, Thomas W. McDade, Alan B. Feranil, Christopher W. Kuzawa: Prolactin, fatherhood, and reproductive behavior in human males. American Journal of Physical Antropology, Volume 148, Issue3 S. 362-370
- Paul Raeburn: Do Fathers Matter?: What Science Is Telling Us About the Parent We’ve Overlooked. New York: Scientific American, 2015.
- Jessica F. Schwab,Meredith L. Rowe,Natasha Cabrera,Casey Lew-Williams: Fathers’ repetition of words is coupled with children’s vocabularies, Journal of Experimental Child Psychology, 2018.