Literatura dziecięca bez protekcjonalności. O książce Bercik i Niuniuch
TataCzyta.com > Wszystkie wpisy > Literatura dziecięca bez protekcjonalności. O książce Bercik i Niuniuch
Bercik i niuniuch książka

Literatura dziecięca bez protekcjonalności. O książce Bercik i Niuniuch

Kiedy sięgam po kolejną książkę dla dzieci, często towarzyszy mi wrażenie, że literatura dziecięca próbuje „zaprojektować” swojego czytelnika. Tworzy figurę odbiorcy modelowego, podporządkowaną dorosłym wyobrażeniom o dzieciństwie, rozwoju i potrzebach poznawczych. W tym sensie literatura dziecięca wyjątkowo często realizuje figurę czytelnika modelowego: takiego, którego reakcje, emocje i wnioski zostają zaprogramowane jeszcze zanim padnie pierwsze zdanie. Tymczasem dziecięca percepcja świata nie jest prostym przeciwieństwem percepcji dorosłych. Przeciwnie, bywa jej zaskakująco bliska, choć wyrażana innym językiem.

Literatura dziecięca jako przestrzeń doświadczenia

Redukowanie dziecka do roli socjologicznego konstruktu, ukształtowanego przez normy wychowawcze i dydaktyczne, grozi stworzeniem obrazu, który nie przystaje do rzeczywistych doświadczeń, emocji i problemów młodego odbiorcy. Stawką nie jest tu jedynie estetyka czy literacka jakość, lecz sposób, w jaki dziecko uczy się rozumieć siebie i innych.

Czy robi to poprzez gotowe odpowiedzi, czy poprzez doświadczenie niejednoznaczności. A przecież tekst literacki, także dziecięcy, nie jest „skończony” bez czytelnika. Jak przypomina Umberto Eco, „tekst (…) stanowi ciąg środków wyrazu, które muszą zostać zaktualizowane przez adresata”, a „ponieważ tekst ma być dopiero zaktualizowany, jest (…) niekompletny”1. W tym kontekście szczególnego znaczenia nabierają książki, które rezygnują z protekcjonalnego tonu i zamiast narzucać gotowe interpretacje traktują dziecko jako pełnoprawnego uczestnika komunikacji literackiej. To właśnie one pozwalają czytelnikowi podążać za bohaterem w sposób harmonijny, we własnym tempie, bez dydaktycznego przymusu i sztucznego zadęcia.

Literatura dziecięca w Polsce

W mojej ocenie dyskusja o kondycji literatury dziecięcej w Polsce niemal nie istnieje w głównym nurcie. A przecież to właśnie kontakt z książką przez dziesięciolecia kształtował, i nadal kształtuje, sposób postrzegania świata i zjawisk, które w nim zachodzą. Nie brakuje u nas znakomitych badaczek i badaczy literatury dziecięcej, jednak ich głos zbyt często ginie w populistycznym szumie uproszczeń, marketingowych haseł i przelotnych trendów. A to wielka strata.

Współczesna literatura dziecięca a schematy dorosłych

Nie chodzi mi oczywiście o to, by traktować współczesną literaturę dziecięcą jako zbiór gotowych scenariuszy czy instrukcji rozwiązywania problemów. A jednak, jako rodzice, dostrzegamy zapewne, że nasze reakcje w sytuacjach wychowawczych bywają żywcem zaczerpnięte z poradnikowego nurtu obecnego w książkach dla najmłodszych. To właśnie tam odnajdujemy wzorce zachowań dorosłych, modele relacji i schematy radzenia sobie z emocjami. W moim przekonaniu dobra literatura dziecięca powinna przede wszystkim otwierać się na czytelnika, a nie próbować go modelować.

Jak zauważa Rudine Sims Bishop:

Kiedy dzieci nie widzą siebie w książkach, jakie czytają, lub gdy obrazy, które widzą, są zniekształcone, uczą się, że są niewidzialne w społeczeństwie, w którym żyją. Z drugiej strony, książki mogą poszerzać horyzonty dzieci, pomagając im lepiej rozumieć innych. Wszyscy czytelnicy zasługują na to, by widzieć siebie w książkach – i jednocześnie by zaglądać przez okna do innych światów”.”2

Czeska literatura dziecięca jako ważny kontekst

Ta, być może wymagająca, teoretyczna podbudowa wydaje mi się konieczna, by wprowadzić Was w świat współczesnej czeskiej literatury dziecięcej. Muszę przyznać, że bardzo mnie ona zaskoczyła. Spodziewajcie się, że na blogu pojawi się jeszcze więcej recenzji książek od naszych południowych sąsiadów. To za sprawą wydawnictwa Afera, które konsekwentnie popularyzuje czeską literaturę w Polsce.

Przyjrzyjmy się więc jednej z takich pozycji, niezwykłej książce Petry Soukupovej Bercik i Niuniuch. Aby zrozumieć bohatera i jego motywacje, wystarczy, a może nawet nie trzeba się specjalnie wysilać, wyobrazić sobie sytuację, w której jako dziecko powoli wkraczające w okres młodzieńczego buntu doświadczacie rozpadu rodziny. Rodzice przestają tworzyć wspólnotę, a mama, ta pierwsza i najważniejsza kobieta w życiu chłopca, wchodzi w nowy związek z innym mężczyzną, Richardem. W takiej właśnie rzeczywistości musi odnaleźć się Bercik.

Warto przy tym pamiętać o skali zjawiska jakim są rozwody. W 2024 roku w Polsce odnotowano 57,5 tysiąca rozwodów, z czego 57% dotyczyło rodzin wychowujących przynajmniej jedno dziecko. Oznacza to, że co najmniej 32 tysiące dzieci doświadczyło rozpadu rodziny i jest to liczba minimalna, przyjęta przy założeniu jednego dziecka na rozwód. W rzeczywistości była ona zapewne znacznie wyższa3.

W tej opowieści nic nie jest jednoznaczne ani przewidywalne, być może dlatego, że nie znamy całej historii. Wkraczamy w nią, podobnie jak Bercik, niejako z marszu. Po prostu jedziemy na wakacyjny wyjazd z chłopcem, jego mamą i jej nowym partnerem. To klasyczny motyw drogi, która ma doprowadzić do… no właśnie. Do czego?

Bercik jako bohater literatury dziecięcej

Docieramy do domku w górach, gdzie czekają już dwie inne rodziny z dziećmi, w tym siostra Słonia Morskiego, jak Bercik nazywa Richarda. Mimo że „wszyscy lecą się witać z Richardem, jakby był najfajniejszym facetem na świecie”, Bercik nie potrafi zdobyć się nawet na najmniejszy gest. Nie udaje uśmiechu, nie ukrywa niechęci. Pozostaje sobą: zbuntowanym, rozgoryczonym chłopcem, który wolałby pojechać do swojego taty. Tatę, którego imienia nie wymienia przez całą opowieść. A mimo to jego obecność, a właściwie nieobecność, ciąży nad każdą sceną i pozostaje dla chłopca niezwykle istotna.

Soukupová z wielką sprawnością porusza się w przestrzeni emocjonalnej. Buduje historię z wielu perspektyw, co ma kluczowe znaczenie zarówno dla głębi tej opowieści, jak i jej odbioru przez młodego czytelnika. Narracja prowadzona jest w pierwszej osobie, więc to oczywiście Bercik jest naszym przewodnikiem.

Siła opowieści tkwi jednak również w tym, jak wpływa on na innych. Początkowo budzi sympatię. Współczujemy mu i rozumiemy jego opór. Ale z czasem pojawia się irytacja oraz potrzeba postawienia granicy. Chcielibyśmy powiedzieć: „Dość, opamiętaj się. Krzywdzisz innych, robisz źle”. I właśnie ta irytacja jest doświadczeniem formacyjnym. Zmusza czytelnika do wyjścia poza prosty mechanizm identyfikacji. To jedna z najważniejszych cech dobrej literatury. Pozwala nam wejść głęboko w emocje bohatera, nie odbierając przy tym zdolności do refleksji, oceny i empatii.

Jeśli przyjrzymy się uważnie bohaterom tej rozwodowej opowieści, dostrzeżemy bez trudu, że niemal całe otoczenie Bercika stara się pomóc mu zrozumieć sytuację, dojrzeć, spojrzeć na nią z innej perspektywy. Ale to nie jest rzeczywistość, którą młody, zbuntowany chłopiec jest w stanie tak po prostu zaakceptować. Nawet gra komputerowa, którą otrzymuje od nowego partnera mamy, nie stanowi wystarczającego „wkupnego”. Próba nawiązania relacji ze strony Richarda kończy się gniewną pretensją:

„Co ty niby możesz rozumieć?! Bo co to za teksty, że rozumie, że mi ciężko.”

„Więcej, niż ci się wydaje. Moi rodzice też się rozstali.”

Literatura dziecięca Bercik i niuniuch
Jedziemy, chociaż nie chcę…

Richard jest dla chłopca tak odrzucający, że postrzega go oraz innych tatusiów w sposób, którego trudno szukać w rodzimej literaturze dziecięcej. To jest jedno z tych zdań, które mnie zaskoczyły w sposób pozytywny, ze względu na autentyzm przekazu. Dodatkowo podkreśla go doskonała ilustracja Petra Korunki:

„Wyłażę przed dom. Ale tu siedzi Richard i reszta tatusiów, palą, mają otwarte piwa i omawiają wycieczkę rowerową, na którą chcą się wybrać po obiedzie.”

Bercik i niuniuch - richard
Richard oczami Bercika

Zwróćcie uwagę na pięknie opisaną odrazę wobec człowieka. Naprawdę wielki szacunek dla autorki i tłumaczki Julii Różewicz. Czytaliście w jakiejś polskiej książce dla dzieci podobne zdania? Mam wrażenie, że palenie tytoniu i spożywanie alkoholu w rodzimej literaturze dziecięcej skończyło się wraz z erą wierszyka „opowiem ci bajkę itd.”

Wspomniałam już, że autorka operuje wieloma perspektywami, by jak najpełniej oddać emocjonalny obraz cierpiącego Bercika. Mamy zatem relacje: syn i mama, syn i tata (choć nieobecny), mama i partner, partner i Bercik, Bercik i inni uczestnicy wyjazdu, i wreszcie Bercik i Niuniuch. Jako odbiorcy dostajemy pełny garnitur relacji, z kieszeniami i wypustką, pełen odniesień do tego, co może czuć młody człowiek zawiedziony przez swoich najbliższych.

Nie zdradzę Wam całej fabuły ani jej rozwiązania, ponieważ nie to jest istotą tej recenzji. Nie chcę też psuć przyjemności płynącej z odkrywania naprawdę dobrej książki.

Chciałbym natomiast zwrócić uwagę na jeszcze jeden, bardzo ważny element tej historii. Chodzi o obecność dwóch światów: realistycznego, z opisanymi już relacjami, i fantastycznego, który dla dziewięcioletniego chłopca jest równie ważny, a może nawet ważniejszy. Czytając książkę, warto przyjrzeć się sposobowi kreowania przestrzeni. Bercik jedzie z mamą i Richardem na wakacje do domku w górach, gdzie przebywają „normalne” rodziny. O swojej mówi: „My nie jesteśmy normalną rodziną, więc nie mamy jednego nazwiska.” Mama nosi nazwisko po babci, Bercik po ojcu, a Richard, jak łatwo się domyślić, jeszcze inne.

Bercik i niuniuch
Rodzina Patchworkowa

To świat naturalistyczny, surowy i ludzki. Patchworkowa, jeszcze nie do końca scalona rodzina trafia do domku, miejsca, które może być laboratorium relacji. Wszyscy bliscy Bercika chcieliby, żeby było normalnie. Naprawdę chcieliby. Ale ich dorosłe interesy są rozbieżne z tym, czego pragnie chłopiec. Bo przecież poprzednie wakacje z rodzicami były fajne, nawet jeśli się kłócili.

I teraz moment kluczowy. Domek znajduje się w górach, w lesie. A las to nie tylko drzewa, lecz także tajemnica, plątanina i niewiadoma. Las w literaturze dziecięcej od dawna bywa przestrzenią inicjacyjną, miejscem, w którym porządek świata ulega zawieszeniu, a sens musi zostać dopiero wypracowany. Czytając książkę, odebrałem ją jako obraz paraboliczny, nasycony symboliką. Las emocji, las niewiadomych, to właśnie stan, w którym znajduje się Bercik. To przestrzeń, w której może się ukryć, by w świecie fantazji znaleźć sens. Żeby odnaleźć drogę do domu, tego, który nie zawsze wyznaczają ściany i adresy, ale ludzie.

Tytułowy Niuniuch to oczywiście istota fantastyczna, jak krasnoludki, elfy czy trolle. Ale jednocześnie jest kimś więcej. Niuniuch nie pełni funkcji prostego „bezpiecznego przyjaciela” ani mechanizmu kompensacyjnego. Jest raczej językiem, którym Bercik może nazwać to, czego nie da się jeszcze wypowiedzieć wprost. Fantazjowanie i budowanie świata symbolicznego nie są tu ucieczką od rzeczywistości, lecz sposobem jej rozumienia. W moim przekonaniu właśnie ten obszar powinien odgrywać szczególną rolę w kształtowaniu dziecięcej wrażliwości. Na realizm i naturalizm dzieci będą miały jeszcze czas. Zdążą dorosnąć. A wtedy drzwi do Narnii mogą się przed nimi zamknąć… ale czy na zawsze?

Zwróćcie także uwagę, jak zmienia się dystans między Niuniuchem a domem letniskowym. W pewnym momencie dochodzi do zbliżenia. To symboliczne i bardzo wymowne.

Zachęcam do lektury. Bercik i Niuniuch to książka, która nie obiecuje ukojenia, ale oferuje coś ważniejszego: uczciwe towarzyszenie w doświadczeniu, które nie ma prostych odpowiedzi. Na pewno nie będziecie żałować.

Na koniec zachęcam również do odwiedzenia zakładki Książki, gdzie znajdziecie fragment Bercika i Niuniucha oraz scenariusz lekcji poświęcony tej książce – przygotowany z myślą o pracy z tekstem i rozmowie o emocjach, relacjach i doświadczeniu dziecka.

  1. Umberto Eco, „Czytelnik modelowy”, Pamiętnik Literacki 1987, z. 2, s. 287–305: „Tekst (…) stanowi ciąg środków wyrazu, które muszą zostać zaktualizowane przez adresata (…)”; „Ponieważ tekst ma być dopiero zaktualizowany, jest z dwu powodów niekompletny.” ↩︎
  2. R. S. Bishop, Mirrors, Windows, and Sliding Glass Doors, „Perspectives: Choosing and Using Books for the Classroom” 1990, t. 6, nr 3, s. IX. ↩︎
  3. źródło danych: https://ssgk.stat.gov.pl/04.2025/Ludnosc.html ↩︎
Michał Wilk

Michał Wilk

Nazywam się Michał Wilk. Jestem tatą czwórki dzieci (a wkrótce piątki) i absolwentem filologii polskiej. Moje zainteresowanie literaturą dla najmłodszych nie jest przypadkowe — wynika z potrzeby uważnego przyglądania się temu wciąż niedocenianemu obszarowi kultury. Tworząc tataczyta.com, przyświecała mi myśl, by książki przestały być traktowane jako dodatek czy ozdoba domowych półek, a stały się realnym narzędziem kształtującym wyobraźnię i wrażliwość przyszłych pokoleń.

W recenzjach szczególnie zwracam uwagę na intertekstualność i dialog międzykulturowy — w literaturze dziecięcej wyjątkowo fascynujące. Na blogu publikuję zapowiedzi, premiery oraz rzetelne rekomendacje dla rodzin i młodych czytelników. Poza czytaniem i pisaniem interesuję się fotografią przyrodniczą, zwłaszcza ptakami, której poświęcam każdą z nielicznych wolnych chwil.

Jeden komentarz dla “Literatura dziecięca bez protekcjonalności. O książce Bercik i Niuniuch

  1. "Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła". W. Szymborska pisze:

    Kolejny raz czytam Pana recenzje. Są wyjątkowe! Jestem zbudowana Pana postawą, profesjonalnością i pracowitością.
    Każdy tekst jest analizowany wielowątkowo, wielotorowo, każdy dialog czy słowo.
    Przytulam do siebie wiedzę, którą zaczerpnęłam od młodego i mądrego człowieka. Od pasjonata.
    Dziękuję.♥️

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

NAJNOWSZE KOMENTARZE

"Czytanie książek to najpiękniejsza zabawa, jaką sobie ludzkość wymyśliła". W. Szymborska w wpisie:
Literatura dziecięca bez protekcjonalności. O książce Bercik i Niuniuch
"Kolejny raz czytam Pana recenzje. Są wyjątkowe! Jestem zbudowana Pana postawą, profesjonalnością..."
26 stycznia 2026
Kamila Nowak - autor bajek
"Dziękuję! Jak przyjdzie czas, będzie link do bajek. Podczas nauki języka bardzo..."
9 października 2025
"No no no, nie przypuszczałem, że narracja jest taka ważna i pozytywnie..."
9 października 2025
"Wow. No nie wiedziałem, że pisałem z tak ważnym przekazem! Bo ja..."
22 maja 2025