Pyszna Środa
TataCzyta.com > Pyszna Środa

Pyszna Środa

Wydawca: Afera
Udostępnij:
Pobierz PDF:

Szczegóły

Wydawca:
Data premiery:29.05.2018
Rok wydania:29.05.2018
Oprawa:Twarda
Format:A5
Liczba stron:71
Wymiary:23 x 18 cm
ISBN:978-83-65707-18-5
EAN:9788365707185
Ilustrator:Kasia Michałkiewicz-Hansen
Tłumacz:Julia Różewicz

O autorze

Iva Procházková

Iva Procházková przyszła na świat 13 czerwca 1953 roku w Ołomuńcu, ale właściwie od dziecka była związana z Pragą. To tam dorastała, tam uczyła się patrzeć na świat i tam też szybko przekonała się, że...

O autorze →

Pyszna Środa to opowieść, która ufa wyobraźni. Należy do tych książek dla dzieci, które czyta się z lekkością, ale które nie odpuszczają czytelnikowi, kiedy już zamknie okładkę. Zostawiają po sobie rodzaj cichego echa, bo nie są tylko historią do przejścia od pierwszej strony do ostatniej, lecz przestrzenią do zamieszkania. Pod pozorem prostoty prowadzą rozmowę o sprawach dużo poważniejszych niż mogłoby się wydawać na pierwszy rzut oka, a robią to bez moralizatorstwa i bez podsuwania gotowych odpowiedzi. Pyszna Środa nie zamienia metafory w instrukcję obsługi i nie wyjaśnia świata dziecku tonem dorosłego, który wie lepiej. Raczej sprawdza, co się wydarzy, jeśli na serio potraktować dziecięcą zdolność do łączenia faktów z emocjami, obrazów z doświadczeniem, a konkretów z symbolem.

W tym sensie jest to książka wyjątkowo współczesna, choć wcale nie dlatego, że goni aktualne tematy. Jej aktualność polega na obronie wyobraźni jako kompetencji, nie jako ozdobnika dzieciństwa. Wyobraźnia nie jest tutaj dodatkiem do wychowania, czymś, co można uruchomić w wolnej chwili, kiedy “zrobione jest już wszystko ważne”. Przeciwnie. To fundament, dzięki któremu dziecko uczy się rozumieć napięcia i sprzeczności, oswajać to, co niejasne, a czasem nawet to, co trudne i bolesne.

Badania nad zabawą i rozwojem dziecka pokazują, że w zabawie wyobraźnia działa jak narzędzie transformacji: odkleja znaczenia od przedmiotów i zdarzeń, pozwala zobaczyć je inaczej, a tym samym poradzić sobie z emocjami, które w realnym doświadczeniu byłyby zbyt ciężkie albo zbyt splątane. W kulturze, która często chce, żeby dzieci “rozumiały właściwie”, Pyszna Środa robi gest odwrotny: daje prawo do interpretacyjnej sprawczości, do błądzenia, do własnego tempa czytania świata.

Czytam tę opowieść jako historię stojącą po stronie zabawy rozumianej bardzo poważnie. Nie jako przerywnika między “prawdziwymi sprawami”, tylko jako sposobu bycia w świecie. W tym miejscu warto pamiętać, że literatura dziecięca w ogóle nie musi być łatwa ani jednowymiarowa, żeby była “dla dzieci”. Przeciwnie, w refleksji o wczesnej edukacji i wychowaniu literackim wielokrotnie podkreślano, że dobre książki pierwszego czytania zostają z człowiekiem na całe życie i że dziecko może obcować z utworami, które mają pewien stopień trudności, jeśli tylko potraktujemy je jak odbiorcę sztuki, a nie jak naczynie do wypełnienia morałem . Pyszna Środa jest właśnie takim utworem: atrakcyjnym, a jednocześnie wymagającym w tym najlepszym sensie, bo wymagającym uwagi, zatrzymania, powrotu do detalu.

Pyszna Środa, czyli w ostatnim wagonie

Narracja rozpoczyna się motywem pociągu, czyli symbolem drogi, przejścia, przekroczenia granicy. W literaturze dziecięcej pociąg bywa obietnicą zmiany, wejścia w inny porządek, rozpoczęcia przygody, ale też próbą, którą trzeba podjąć. W Pysznej Środzie pełni podobną funkcję: jest ruchem, który inicjuje opowieść i jednocześnie buduje jej konstrukcję. To historia, która nie idzie po prostej, tylko zatacza koło, wraca, domyka się w sposób przemyślany i znaczący. Już pierwsza scena, obchód konduktora Młynka po zakończonym kursie, sygnalizuje, że będziemy czytać uważnie, bo nic nie jest tu tylko rekwizytem.

Kapelusz z rozprutą podszewką, koszyk z robótką ręczną, w którym znajdują się dwie czerwone rękawiczki na tę samą rękę, oraz nakręcany piesek bez kluczyka. Te rzeczy nie są przypadkowe. W Pysznej Środzie przedmioty mówią, a raczej szepczą. O niedopasowaniu, o pęknięciach, o intencjach, które nie zawsze przekładają się na efekt. Kapelusz z pozoru spełnia swoją funkcję, lecz jego wnętrze jest rozdarte. Rękawiczki miały chronić, a jednak nie tworzą pary. Piesek wygląda na gotowego do ruchu, ale bez kluczyka pozostaje tylko obietnicą działania. To subtelny, a przy tym bardzo czytelny komentarz do świata dorosłych. Świata, który chce porządkować i usprawniać, a jednocześnie sam bywa niekompletny.

Kulminacja tej sekwencji jest uderzająca: w ostatnim przedziale ostatniego wagonu znajduje się niemowlę. Podwójne “ostatni” wybrzmiewa jak dojście do granicy, do kresu trasy, do końca struktury, a właśnie tam pojawia się początek. W ten sposób opowieść wykonuje gest symboliczny, który trudno przeoczyć. To, co najważniejsze, rodzi się na peryferiach uporządkowanego świata, na jego obrzeżach, w miejscu, które zwykle jest już tylko formalnością do “sprawdzenia”. Jakby książka sugerowała, że życie i wyobraźnia nie mieszczą się w rubrykach, choć dorośli bardzo lubią rubryki.

Pyszna Środa, czyli książka o znajdowaniu
Pyszna Środa, wydawnictwo Afera, fragment.

Pyszna Środa: historia dla dzieci i refleksja dla dorosłych

Los dziewczynki, która dostaje imię Hesia i trafia do instytucjonalnego systemu, odsłania kolejny poziom znaczeń. Mierzenie, ważenie, przenoszenie z miejsca na miejsce. Logika procedury próbuje ogarnąć coś, co wymyka się klasyfikacji. Ten fragment jest jednocześnie ironiczny i poruszający, bo pokazuje, jak łatwo sprowadzić człowieka do danych i numerów. A jednak książka nie buduje prostej opozycji: źli urzędnicy kontra dobrzy marzyciele. Raczej cierpliwie pokazuje mechanizm, w którym dorośli czasem mylą troskę z kontrolą, a porządek z bezpieczeństwem.

Kontrapunktem staje się dom dziecka Słonecznik, przestrzeń niedoskonała, ale żywa. Panuje tam artystyczny nieład, który nie niszczy, tylko otwiera. Dyrektorka Pralinka rozumie, że dzieciństwo nie potrzebuje nieustannej korekty, tylko zaufania. To zresztą bardzo ważne, bo w refleksji o literaturze dla dzieci często powraca temat wieloadresowości, czyli pisania tak, żeby dziecko miało swoją przygodę i swoje sensy, a dorosły mógł rozpoznać drugie dno, własne pytania i własne niepokoje . Pyszna Środa działa dokładnie tak. Dziecko zobaczy humor, absurd, tempo zdarzeń. Dorosły zobaczy opowieść o relacji, o tym, że opieka nie polega na sterowaniu, tylko na towarzyszeniu.

W tej perspektywie szczególnie mocno wraca symbol nakręcanego pieska bez kluczyka. Można go czytać jako metaforę dziecka w świecie instytucji i oczekiwań: ma działać, ma się “uruchomić”, ma być sprawne, grzeczne, przewidywalne. A przecież wyobraźnia działa inaczej. Ona nie odpala się na komendę, nie zawsze pasuje do planu zajęć, nie zawsze jest “po coś”. Jest ruchem wewnętrznym, który pojawia się, kiedy ma warunki. Dorosły może być tym, kto kluczyk odnajdzie, ale nie po to, żeby nakręcić dziecko w swoją stronę, tylko po to, żeby umożliwić mu własny ruch.

Kiedy w historii pojawia się ktoś, kto chce wszystko “ulepszyć”, narracja nabiera napięcia. To jeden z tych momentów, w których Pyszna Środa zadaje pytanie nie wprost, ale bardzo celnie: czy każda zmiana jest poprawą i czy naprawianie zawsze przynosi dobre skutki. Dorośli często mają odruch modernizowania dzieciństwa, wygładzania go, ustawiania. Tymczasem zabawa i wyobraźnia są z natury trochę krzywe, trochę nadmiarowe, czasem niezrozumiałe. I właśnie dlatego są twórcze. W badaniach nad dziecięcą wyobraźnią zwraca się uwagę na to, że na wczesnym etapie jest ona “nieograniczona”, a dopiero środowisko, normy i instytucje zaczynają ją przycinać . Pyszna Środa jest opowieścią, która broni tej nieprzyciętej przestrzeni, nie udając przy tym, że świat jest bajkowo prosty.

Ilustracja i kolor jako drugi głos opowieści

Ważną częścią Pysznej Środy są ilustracje, utrzymane w ograniczonej palecie barw: żółci, czerwieni i czerni. To nie jest tylko decyzja estetyczna, lecz także sposób opowiadania. Żółć niesie energię, wzrastanie, ruch. Czerwień to emocja i intensywność, coś, co pulsuje, czasem ostrzega, czasem pcha do działania. Czerń buduje tło, cień i zarazem ramę, czyli porządek, który próbuje domknąć to, co płynne. Dzięki temu obraz nie jest podpisem pod tekstem. Jest równorzędnym uczestnikiem opowieści, drugim głosem, który czasem dopowiada, a czasem wprowadza dysonans. A dysonans w książce dla dzieci jest czymś cennym, bo nie pozwala przejść obojętnie.

Pyszna Środa jako książka zaufania

Jeśli miałbym wskazać najważniejszą cechę tej książki, powiedziałbym: zaufanie. Zaufanie do dziecka jako czytelnika, do jego zdolności interpretacyjnych, do tego, że nie wszystko musi zostać wyjaśnione. W refleksji o literaturze dziecięcej pojawia się myśl, że niektóre utwory są “dla dzieci i dla tych, którzy nie są dziećmi”, bo dziecko może nie uchwycić “głębszej idei całości”, ale nie znaczy to, że książka jest dla niego za trudna. To znaczy tylko tyle, że książka rośnie wraz z czytelnikiem . Pyszna Środa dokładnie tak działa. Daje dziecku historię, a dorosłemu lustro. Daje śmiech, ale nie ucieka od spraw poważnych. Daje metaforę, ale nie sprowadza jej do jednego rozwiązania.

W świecie, który coraz częściej oczekuje od książek “jasnego przekazu”, Pyszna Środa upomina się o prawo do niedopowiedzenia. Nie po to, żeby zaciemniać, ale po to, żeby uruchamiać. Sens rodzi się tu w dialogu, w powracaniu do scen, w zatrzymaniu przy detalu, w rozmowie po lekturze. To opowieść, która nie zamyka znaczeń, tylko je rozpoczyna. I właśnie dlatego zostaje w pamięci na długo, u młodszych i u starszych. Bo zamiast prowadzić za rękę, otwiera drzwi i mówi: wejdź, rozejrzyj się, opowiedz mi, co widzisz.

 

Kup książkę: