Książka Zapchlony Kundel autorstwa Colasa Gutmana, zilustrowana przez Marca Boutavanta i przetłumaczona na język polski przez Pawła Łapińskiego, to tytuł, który od premiery budzi wśród czytelników i recenzentów emocje – i słusznie! Ta z pozoru prosta opowieść o brudnym, bezdomnym psie, który marzy o miłości i domu, otwiera wiele istotnych pytań dotyczących granic literatury dziecięcej, roli dorosłych w interpretowaniu przekazu, a także wrażliwości odbiorców w kontekście wieku, doświadczeń i emocji.
Już sam tytuł budzi kontrowersje. „Zapchlony kundel” w polskim przekładzie uruchamia specyficzne, kulturowo osadzone konotacje. Dla wielu odbiorców może on przywodzić na myśl postaci sympatycznych psich outsiderów znanych z popkultury, takich jak Tramp z disneyowskiego klasyka Zakochany kundel. Tymczasem Gutman kreuje bohatera diametralnie różnego. Kundel w jego opowieści to nie żadna romantyczna figura wolnego ducha, lecz zaniedbane, śmierdzące, śmieszne stworzenie, które staje się obiektem licznych przezwisk i drwin.
Nie można jednak zapominać, że Zapchlony Kundel to także tekst łamiący konwencje i eksplorujący granice. Gutman nie boi się dosadności, ośmieszania ani wykorzystania degradującego komizmu. W jego narracji dominuje język ostrzejszy niż typowy dla literatury dziecięcej, co może być dla wielu czytelników szokiem, zwłaszcza w zestawieniu z czułym przesłaniem ukrytym pod warstwą groteski i absurdu.
Zapchlony Kundel: bohater czy..?
Zapchlony Kundel mieszka na śmietniku. Nie ma domu, nie ma imienia, nie ma nikogo, kto by go kochał. Pachnie sardynkami, wygląda jak mop, działa szybciej, niż myśli, jest nieporadny, a jego przyjaciel to równie życiowy pechowiec, Płaskot. I właśnie w tym tandemie, na marginesie społeczeństwa, rozgrywa się opowieść o potrzebie akceptacji, bliskości i wspólnoty.
Choć Kundel jest przedstawiony w sposób groteskowy, momentami odpychający, to jednak jego emocje są autentyczne. Pragnie tego, co najprostsze i najpiękniejsze: by ktoś go kochał. I to właśnie ten element czyni z niego postać paradoksalnie wzruszającą. To bohater, którego się ośmiesza, ale któremu też się kibicuje.
Kontrowersje: język, przezwiska i transgresja
Największe emocje wzbudza w Zapchlonym Kundlu język narracji. Gutman nie stroni od przezwisk: parchata psina, bęcwał, śmierdzi sardynkami, nie odróżnia łapy prawej od lewej — to tylko kilka przykładów określeń, które pojawiają się w tekście. Dla jednych to świadoma stylizacja i forma literackiego żartu, dla innych — przekroczenie granicy, które może być szkodliwe dla dziecka.
W tym kontekście niektórzy pedagodzy i literaturoznawcy, jak Alicja Ungeheuer-Gołąb czy Mariane Hedegaard, sugerują konieczność „lektury prowadzonej„. To znaczy: dorosły, czytając z dzieckiem, powinien towarzyszyć mu w interpretacji, pokazywać, że literatura rzadko mówi dosłownie, że czasem przesadza, bawi się konwencją, a niekiedy wprost prowokuje. Dopiero wtedy ostre słowa stają się punktem wyjścia do rozmowy, a nie gotowym modelem zachowania.
Nie bez znaczenia jest tu wiek odbiorcy. Dzieci w wieku 4-6 lat dopiero uczą się rozdzielać znak od znaczenia, słowo od rzeczy. Obrażliwe określenia mogą być przez nie traktowane dosłownie, powielane i przenoszone do świata codziennej komunikacji. Ale dla nieco starszych, bardziej doświadczonych czytelników, Zapchlony Kundel może być świetnym materiałem do analizy języka, mechanizmów komizmu i granic relacji społecznych.
Między Trampem, Lampo i Remikiem
Postać Zapchlonego Kundla warto rozpatrywać na tle innych psich bohaterów znanych dzieciom z literatury i popkultury. Tramp z disneyowskiego klasyka to kundel, ale dumny, uroczy, sprytny — outsider, który ma w sobie luz i czar. Lampo z opowieści Romana Pisarskiego to pies-bohater, lojalny, odważny, po prostu wzór do naśladowania. Remik z Psierocińca Agaty Widzowskiej jest symbolem cierpienia i potrzeby opieki, ale jego historia uczy empatii, odpowiedzialności i wrażliwości.
Na ich tle Zapchlony Kundel to figura na wskroś odmienna: wykluczony, poniżany, ośmieszany. Ale czy to oznacza, że jest gorszy? Niekoniecznie. W literackim świecie musi być miejsce na różne narracje, różne emocje i różne formy komizmu. Warunkiem jest refleksyjna lektura i towarzyszenie dziecku w rozumieniu tego, co czyta.
Komizm degradujący i potrzeba rozmowy
Jak zauważa Weronika Rąbkowska, literatura dziecięca często sięga po transgresję — śmieje się z cielesności, brudu, tabu. Książki o kupach czy pierdach są popularne i nikt nie zarzuca im przemocy symbolicznej. Problem pojawia się, gdy transgresja dotyczy relacji i tożsamości: gdy śmieje się z konkretnej postaci, degraduje ją słownie, pozbawia godności.
W Zapchlonym Kundlu komizm często ma właśnie taki charakter: obrzydzanie, przezwiska, wyśmiewanie niekompetencji. Dlatego tak ważna staje się rola dorosłego jako przewodnika. To on może zapytać: „Dlaczego narrator tak nazywa Kundla? Co to robi bohaterowi? Jakie emocje to wywołuje? Czy tak można mówić o innych w rzeczywistości?”.
Taka rozmowa może uczynić z lektury świetną okazję do nauki empatii i świadomości językowej. Można wtedy pokazać dziecku, że słowo to narzędzie: może bawić, ale może też ranić. I że warto wiedzieć, kiedy i jak go używać.
Zapchlony Kundel na srebrnym ekranie
Sukces serii przeniósł się również na inne media. Powstał animowany film „Chien Pourri. La vie à Paris” (w tłum. „Zapchlony Kundel. Życie w Paryżu”), składający się z pięciu odcinków adaptujących książki Gutmana. Film, wyreżyserowany przez Davy’ego Duranda, trafił do kin, zdobywając uznanie widzów i krytyków. To kolejny dowód na siłę i uniwersalność tej postaci, która – mimo porażek – niesie ze sobą przesłanie nadziei, przyjaźni i dystansu do rzeczywistości.
W Polsce prawa do publikacji serii książek o Paskudnym Psie posiada Wydawnictwo Wytwórnia. Dzięki ich staraniom i przekładom Pawła Łapińskiego, polscy czytelnicy mają okazję poznać tę niebanalną postać i jej przygody w pełnej krasie, z zachowaniem humoru i charakteru oryginału.
Książka wymagająca, ale cenna
Zapchlony Kundel nie jest łatwą lekturą. Nie śmieszy wszystkich. Nie wszyscy ją rozumieją. Ale nie można jej zarzucić braku odwagi literackiej ani braku autentyzmu emocjonalnego. To opowieść o potrzebie miłości, samotności, pragnieniu przynależności. Opowieść śmieszna i smutna zarazem. Groteskowa, ale czuła.
Dla dzieci powyżej 7 roku życia, szczególnie czytana wspólnie z dorosłym, może stać się źródłem ważnych przemyśleń. O tym, czym jest wykluczenie. Jakie są granice żartu. Co to znaczy być innym. I czy warto śmiać się z czyjegoś zapachu, wyglądu, niezdarności.
Na blogu znajdziesz nie tylko recenzję Zapchlonego Kundla, ale także propozycje pytań do rozmów z dzieckiem, scenariusze zajęć, link do pobrania materiałów dydaktycznych oraz omówienie kontynuacji serii Gutmana.
To książka, wobec której trudno pozostać obojętnym. Ale właśnie dlatego warto o niej rozmawiać.
